Wypadki, które się
nie wydarzyły
Wypadki, które się
nie wydarzyły
Wypadki, które się
nie wydarzyły
Istnieje wiele przypadków, w których wielbiciele dzięki łasce Baby wychodzili z wypadków samochodowych bez szwanku, ale oto dwa niezwykłe przykłady „wypadków”, które były nieuchronne i nieuniknione, a jednak się nie wydarzyły.
Pierwsze zdarzenie
miało miejsce pod koniec lat siedemdziesiątych. Rodzina Lowenbergów mieszkała w
Republice Południowej Afryki.
Ich syn Alex i córka
Louise cudem uniknęli nieszczęścia. Pewnej sobotniej nocy cała czwórka
pojechała do Pretorii (stolicy RPA), aby po bhadżanach zaprezentować
film o Babie. Przyjechali dwoma samochodami, aby pomóc kilku osobom z
Johannesburga dojechać do Pretorii i wrócić. Z Laudium, leżącego na zachód od
Pretorii, Alex i Louise jechali wąską drogą Pretoria-West. Alex prowadził i
rozmawiał z Louise. Byli w radosnym nastroju, ponieważ właśnie śpiewali bhadżany
i obejrzeli film o Babie.
Nagle Louise
krzyknęła: „Uważaj!” i natychmiast schowała się pod deską rozdzielczą. Alex
zobaczył dwa zestawy świateł jadących prosto na niego. Dwa samochody jechały
obok siebie, najwyraźniej ścigając się z dużą prędkością. Alex nie odczuwał
żadnego strachu ani nieprzyjemnego ścisku w żołądku, które zwykle towarzyszy
nagłemu lękowi. Spokojnie powiedział: „Sai Baba”.
Dwie pary świateł
zbliżyły się, a w następnej chwili oba samochody znalazły się za autem Alexa.
Nie wiadomo, jak przejechał między nimi bez zderzenia. Louise, która była
pewna, że zaraz dojdzie do czołowego zderzenia, wyszła spod deski rozdzielczej
i zapytała: „Co się stało?”. Alex odpowiedział: „Nie wiem, ale cudem
przejechaliśmy bez zadrapania”. Do dziś jest całkowicie zdumiony, jak to możliwe,
że nie doszło do wypadku, ale miał całkowitą wiarę, że nic im się nie stanie.
Powiedział: „Nie czułem żadnego strachu, jakbym wiedział, że to nie mój czas,
by umrzeć”.
Drugi
przypadek dotyczy Johna Hislopa. Pewnego wieczoru o szóstej w Brindawan, gdy Swami
udał się na górę do swojego pokoju, Hislop i jego żona przygotowywali się do
powrotu do hotelu w Bangalore. Taksówka już na nich czekała. Amerykańska para z
córką poprosiła Hislopa o podwiezienie do Bangalore. Hislop chętnie się zgodził
i wszyscy wsiedli do taksówki. Taksówkarz spieszył się i pojechał starą drogą,
która była krótsza, ale węższa, mając nadzieję, że szybciej dotrą do celu.
Zrobiło się ciemno i wszystkie pojazdy miały włączone światła. Wkrótce taksówka
znalazła się za autobusem, który taksówkarz chciał wyprzedzić. Zjechał nieco na
przeciwny pas, spojrzał wzdłuż boku autobusu i zobaczył coś, co uznał za
nieruchome światło. Zdecydował, że zdąży wyprzedzić autobus, więc przyspieszył.
Kiedy znalazł się obok niego, zdał sobie sprawę, że popełnił straszny błąd. To
pojedyncze, rzekomo nieruchome światło, było w rzeczywistości światłem
pędzącego z dużą prędkością w ich stronę samochodu. Nie było możliwości
zjechania z drogi, aby uniknąć zderzenia, ponieważ droga była w remoncie, a
wzdłuż pobocza stał długi rząd materiałów budowlanych, więc nic nie można było
zrobić, aby uniknąć czołowego zderzenia. Zamknęli oczy, czekając na
nieuniknione uderzenie i śmierć. Ale nic się nie stało. Gdy otworzyli oczy,
zobaczyli, że droga przed nimi jest pusta i jadą dalej. Odwrócili się, by
spojrzeć przez tylną szybę i zobaczyli tylne światła tamtego samochodu,
znikające za nimi. „Niemożliwe, to nie mogło się wydarzyć” – takie myśli
przeszły przez umysł Hislopa.
Następnego ranka
Hislopowie pojechali bardzo wcześnie do Brindawan. Swami stał na werandzie.
Hislop rzucił się do stóp Swamiego i powiedział: „Swami, dziękujemy Ci za
uratowanie nam życia”. Swami odparł: „Tak, tak. To było dość niezwykłe
zdarzenie, prawda?”. Dodał: „Byliście w tak wielkim szoku, że nawet nie
zawołaliście Swamiego. Ale Swami i tak was uratował”. Następnie zwrócił się do
kilku lekarzy mówiących w języku telugu, siedzących na werandzie i opisał im
całe zdarzenie. Aby zapobiec wypadkowi, Swami musiał zmienić zarówno czas, jak
i przestrzeń.
The Heart of Sai (Serce Sai) – R Lowenburg, s.
35-36Seeking Divinity (Poszukiwanie boskości) – John
Hislop, s. 5– tłum. E.GG.
Pierwsze zdarzenie
miało miejsce pod koniec lat siedemdziesiątych. Rodzina Lowenbergów mieszkała w
Republice Południowej Afryki.
Ich syn Alex i córka
Louise cudem uniknęli nieszczęścia. Pewnej sobotniej nocy cała czwórka
pojechała do Pretorii (stolicy RPA), aby po bhadżanach zaprezentować
film o Babie. Przyjechali dwoma samochodami, aby pomóc kilku osobom z
Johannesburga dojechać do Pretorii i wrócić. Z Laudium, leżącego na zachód od
Pretorii, Alex i Louise jechali wąską drogą Pretoria-West. Alex prowadził i
rozmawiał z Louise. Byli w radosnym nastroju, ponieważ właśnie śpiewali bhadżany
i obejrzeli film o Babie.
Nagle Louise
krzyknęła: „Uważaj!” i natychmiast schowała się pod deską rozdzielczą. Alex
zobaczył dwa zestawy świateł jadących prosto na niego. Dwa samochody jechały
obok siebie, najwyraźniej ścigając się z dużą prędkością. Alex nie odczuwał
żadnego strachu ani nieprzyjemnego ścisku w żołądku, które zwykle towarzyszy
nagłemu lękowi. Spokojnie powiedział: „Sai Baba”.
Dwie pary świateł
zbliżyły się, a w następnej chwili oba samochody znalazły się za autem Alexa.
Nie wiadomo, jak przejechał między nimi bez zderzenia. Louise, która była
pewna, że zaraz dojdzie do czołowego zderzenia, wyszła spod deski rozdzielczej
i zapytała: „Co się stało?”. Alex odpowiedział: „Nie wiem, ale cudem
przejechaliśmy bez zadrapania”. Do dziś jest całkowicie zdumiony, jak to możliwe,
że nie doszło do wypadku, ale miał całkowitą wiarę, że nic im się nie stanie.
Powiedział: „Nie czułem żadnego strachu, jakbym wiedział, że to nie mój czas,
by umrzeć”.
Drugi
przypadek dotyczy Johna Hislopa. Pewnego wieczoru o szóstej w Brindawan, gdy Swami
udał się na górę do swojego pokoju, Hislop i jego żona przygotowywali się do
powrotu do hotelu w Bangalore. Taksówka już na nich czekała. Amerykańska para z
córką poprosiła Hislopa o podwiezienie do Bangalore. Hislop chętnie się zgodził
i wszyscy wsiedli do taksówki. Taksówkarz spieszył się i pojechał starą drogą,
która była krótsza, ale węższa, mając nadzieję, że szybciej dotrą do celu.
Zrobiło się ciemno i wszystkie pojazdy miały włączone światła. Wkrótce taksówka
znalazła się za autobusem, który taksówkarz chciał wyprzedzić. Zjechał nieco na
przeciwny pas, spojrzał wzdłuż boku autobusu i zobaczył coś, co uznał za
nieruchome światło. Zdecydował, że zdąży wyprzedzić autobus, więc przyspieszył.
Kiedy znalazł się obok niego, zdał sobie sprawę, że popełnił straszny błąd. To
pojedyncze, rzekomo nieruchome światło, było w rzeczywistości światłem
pędzącego z dużą prędkością w ich stronę samochodu. Nie było możliwości
zjechania z drogi, aby uniknąć zderzenia, ponieważ droga była w remoncie, a
wzdłuż pobocza stał długi rząd materiałów budowlanych, więc nic nie można było
zrobić, aby uniknąć czołowego zderzenia. Zamknęli oczy, czekając na
nieuniknione uderzenie i śmierć. Ale nic się nie stało. Gdy otworzyli oczy,
zobaczyli, że droga przed nimi jest pusta i jadą dalej. Odwrócili się, by
spojrzeć przez tylną szybę i zobaczyli tylne światła tamtego samochodu,
znikające za nimi. „Niemożliwe, to nie mogło się wydarzyć” – takie myśli
przeszły przez umysł Hislopa.
Następnego ranka
Hislopowie pojechali bardzo wcześnie do Brindawan. Swami stał na werandzie.
Hislop rzucił się do stóp Swamiego i powiedział: „Swami, dziękujemy Ci za
uratowanie nam życia”. Swami odparł: „Tak, tak. To było dość niezwykłe
zdarzenie, prawda?”. Dodał: „Byliście w tak wielkim szoku, że nawet nie
zawołaliście Swamiego. Ale Swami i tak was uratował”. Następnie zwrócił się do
kilku lekarzy mówiących w języku telugu, siedzących na werandzie i opisał im
całe zdarzenie. Aby zapobiec wypadkowi, Swami musiał zmienić zarówno czas, jak
i przestrzeń.
The Heart of Sai (Serce Sai) – R Lowenburg, s.
35-36Seeking Divinity (Poszukiwanie boskości) – John
Hislop, s. 5– tłum. E.GG.
Ich syn Alex i córka Louise cudem uniknęli nieszczęścia. Pewnej sobotniej nocy cała czwórka pojechała do Pretorii (stolicy RPA), aby po bhadżanach zaprezentować film o Babie. Przyjechali dwoma samochodami, aby pomóc kilku osobom z Johannesburga dojechać do Pretorii i wrócić. Z Laudium, leżącego na zachód od Pretorii, Alex i Louise jechali wąską drogą Pretoria-West. Alex prowadził i rozmawiał z Louise. Byli w radosnym nastroju, ponieważ właśnie śpiewali bhadżany i obejrzeli film o Babie.
Nagle Louise krzyknęła: „Uważaj!” i natychmiast schowała się pod deską rozdzielczą. Alex zobaczył dwa zestawy świateł jadących prosto na niego. Dwa samochody jechały obok siebie, najwyraźniej ścigając się z dużą prędkością. Alex nie odczuwał żadnego strachu ani nieprzyjemnego ścisku w żołądku, które zwykle towarzyszy nagłemu lękowi. Spokojnie powiedział: „Sai Baba”.
Dwie pary świateł zbliżyły się, a w następnej chwili oba samochody znalazły się za autem Alexa. Nie wiadomo, jak przejechał między nimi bez zderzenia. Louise, która była pewna, że zaraz dojdzie do czołowego zderzenia, wyszła spod deski rozdzielczej i zapytała: „Co się stało?”. Alex odpowiedział: „Nie wiem, ale cudem przejechaliśmy bez zadrapania”. Do dziś jest całkowicie zdumiony, jak to możliwe, że nie doszło do wypadku, ale miał całkowitą wiarę, że nic im się nie stanie. Powiedział: „Nie czułem żadnego strachu, jakbym wiedział, że to nie mój czas, by umrzeć”.
Drugi przypadek dotyczy Johna Hislopa. Pewnego wieczoru o szóstej w Brindawan, gdy Swami udał się na górę do swojego pokoju, Hislop i jego żona przygotowywali się do powrotu do hotelu w Bangalore. Taksówka już na nich czekała. Amerykańska para z córką poprosiła Hislopa o podwiezienie do Bangalore. Hislop chętnie się zgodził i wszyscy wsiedli do taksówki. Taksówkarz spieszył się i pojechał starą drogą, która była krótsza, ale węższa, mając nadzieję, że szybciej dotrą do celu. Zrobiło się ciemno i wszystkie pojazdy miały włączone światła. Wkrótce taksówka znalazła się za autobusem, który taksówkarz chciał wyprzedzić. Zjechał nieco na przeciwny pas, spojrzał wzdłuż boku autobusu i zobaczył coś, co uznał za nieruchome światło. Zdecydował, że zdąży wyprzedzić autobus, więc przyspieszył. Kiedy znalazł się obok niego, zdał sobie sprawę, że popełnił straszny błąd. To pojedyncze, rzekomo nieruchome światło, było w rzeczywistości światłem pędzącego z dużą prędkością w ich stronę samochodu. Nie było możliwości zjechania z drogi, aby uniknąć zderzenia, ponieważ droga była w remoncie, a wzdłuż pobocza stał długi rząd materiałów budowlanych, więc nic nie można było zrobić, aby uniknąć czołowego zderzenia. Zamknęli oczy, czekając na nieuniknione uderzenie i śmierć. Ale nic się nie stało. Gdy otworzyli oczy, zobaczyli, że droga przed nimi jest pusta i jadą dalej. Odwrócili się, by spojrzeć przez tylną szybę i zobaczyli tylne światła tamtego samochodu, znikające za nimi. „Niemożliwe, to nie mogło się wydarzyć” – takie myśli przeszły przez umysł Hislopa.
Następnego ranka Hislopowie pojechali bardzo wcześnie do Brindawan. Swami stał na werandzie. Hislop rzucił się do stóp Swamiego i powiedział: „Swami, dziękujemy Ci za uratowanie nam życia”. Swami odparł: „Tak, tak. To było dość niezwykłe zdarzenie, prawda?”. Dodał: „Byliście w tak wielkim szoku, że nawet nie zawołaliście Swamiego. Ale Swami i tak was uratował”. Następnie zwrócił się do kilku lekarzy mówiących w języku telugu, siedzących na werandzie i opisał im całe zdarzenie. Aby zapobiec wypadkowi, Swami musiał zmienić zarówno czas, jak i przestrzeń.
The Heart of Sai (Serce Sai) – R Lowenburg, s.
35-36
Seeking Divinity (Poszukiwanie boskości) – John
Hislop, s. 5
– tłum. E.GG.