Nie miejcie wątpliwości: Bóg słyszy nasze modlitwy

Dr V. Mohan

„Skoro nawet twarda skała odbija echem twój głos i odpowiada na twoje wołanie, czyż najłagodniejsze, najsłodsze, przepełnione miłością serce Pana nie odpowie na twoje wołanie?".

 – Śri Sathya Sai Speaks, t. 9 (1969)

W tętniącym życiem Chennai, dr T.J. Cherian, wybitny lekarz kardiolog, zyskał wielki szacunek dzięki swojemu niezachwianemu oddaniu pacjentom oraz bezgranicznemu zaangażowaniu w wykonywanie zawodu lekarza. Służąc w Szpitalu Kolejowym, a później w renomowanym Szpitalu Vijaya, zdobył znakomitą reputację, dzięki szczerości, lojalności i głębokiemu zaangażowaniu. Dr Cherian, kawaler niezainteresowany bogactwem materialnym, z pokorą przyjmował to, co ofiarowali mu pacjenci, a jego oddanie zawodowi stało się wręcz legendarne.
Widząc niestrudzone wysiłki dr. Cheriana w niesieniu pomocy chorym, można było jedynie podziwiać jego niezłomnego ducha. Pomimo napiętego harmonogramu pracy i nieuchronnego upływu lat, pozostał niewzruszonym filarem poświęcenia. Jego zaangażowanie pochłonęło go bez reszty, pozostawiając niewiele miejsca na osobiste zainteresowania czy hobby. Choć był pobożnym chrześcijaninem, jego wizyty w kościele były rzadkie, ponieważ sama praca była dla niego formą modlitwy.
Nagle, niespodziewanie nadeszło zaproszenie od Bhagawana Sri Sathya Sai Baby, wzywające go do Puttaparthi. Podszedł do tego z dużym sceptycyzmem, ponieważ nie był wielbicielem Swamiego. Jednak, gdy otrzymał bilet lotniczy wraz ze skrupulatnie przygotowanym planem podróży, w jego umysł wkradły się wątpliwości. Dlaczego Bhagawan Baba miałby go zapraszać, dokładając tylu starań? Kierowany ciekawością, przyjął zaproszenie i wkroczył na ścieżkę, która na zawsze miała odmienić jego postrzeganie Baby i Boskości.
Podczas podróży dręczyły go wątpliwości. „Jak Bhagawan Baba rozpozna mnie wśród tłumów Swoich wielbicieli? Jeśli mnie nie rozpozna, wrócę po jednym dniu” – uspokajał sam siebie. Z niepokojem w sercu przybył na darszan i bardzo się zdziwił rzeszą wielbicieli z niecierpliwością oczekujących na przybycie Baby. I wtedy, ku jego całkowitemu zdumieniu, Baba przybył i skierował się prosto do niego, zwracając się po imieniu zaprosił go na interview. Niewiarygodność tego spotkania zaparła doktorowi dech w piersiach, a jego sceptycyzm ustępował miejsca zdumieniu, gdy kontemplował głębię boskiego wglądu Baby.
Gdy wszedł do pokoju interview, ciekawość dr. Cheriana mieszała się z szacunkiem. Zapytał: „Babo, czego ode mnie oczekujesz?”. W odpowiedzi Baba obdarzył go swoim ciepłym, urzekającym uśmiechem i powiedział: „Nie chcę od ciebie niczego, ale ty potrzebujesz Mojej pomocy”. Dr Cherian był całkowicie zaskoczony tym stwierdzeniem i odpowiedział: „Ale to Ty przysłałeś po mnie. Przypuszczałem, że potrzebujesz mojej pomocy w Swoim szpitalu”. Baba ponownie łagodnie się uśmiechnął i powiedział: „Nie. Modliłeś się do Mnie i cenię twoje oddanie w pracy. Dlatego cię wezwałem”. Dr Cherian był jeszcze bardziej zdziwiony i powiedział: „Nigdy nie modliłem się do Ciebie”. Baba ponownie uśmiechnął się i rzekł: „Czy nie modlisz się każdego wieczoru do Jezusa? Kiedy modlisz się do Jezusa, modlisz się do Mnie!”. Następnie Baba szczegółowo opisał miejsce, w którym lekarz odmawiał codzienne modlitwy, ponownie wprawiając dr. Cheriana w zdumienie.
W tym momencie Bhagawan Baba przeszedł do sedna i powiedział dr. Cherianowi: „Wiem, że się martwisz i miałeś kilka bezsennych nocy. Nie chciałem, żebyś się dłużej zamartwiał i dlatego posłałem po ciebie. Wiem, że rozważasz odejście ze Szpitala Vijaya, ale obawiasz się, czy dostaniesz odpowiednią pracę w innym szpitalu”. Następnie Bhagawan Baba opisał co wydarzyło się w gabinecie dyrektora w Szpitalu Vijaya, gdy z nim rozmawiano. Dr Cherian był oszołomiony, ponieważ rozmowa ta odbyła się w zamkniętym pokoju, w obecności zaledwie kilku osób. Zapytał więc bezpośrednio Babę: „Skąd to wszystko wiesz?”. Baba odpowiedział: „Wiem wszystko. Byłem  obecny w tym pokoju, gdy to się działo, ale ty nie mogłeś Mnie zobaczyć”. Baba powiedział następnie dr. Cherianowi, że wkrótce otrzyma ofertę nie z jednego, ale z dwóch szpitali w Chennai i że bez obaw może je przyjąć. Kontynuując, Baba wyjawił, że za kilka lat dr Cherian zachoruje na poważną chorobę, która będzie wymagała operacji. Aby go chronić i otoczyć go opieka w tym trudnym czasie, Baba zmaterializował piękny pierścień z zielonym kamieniem szlachetnym i z miłością nałożył go na serdeczny palec dr. Cheriana. Pierścień pasował idealnie, a dr Cherian dziwił się, jak Baba mógł stworzyć pierścień dokładnie pasujący do jego palca. Po kilku dalszych uprzejmych słowach dr Cherian pożegnał się z Babą.
Lata później proroctwo spełniło się – u dr. Cheriana zdiagnozowano nowotwór nerki, co wymagało jej usunięcia. W tym okresie pierścień podarowany mu przez Babę stał się symbolem ochrony i pocieszenia, pomagając mu w trudnej drodze do wyzdrowienia. Świadkowie niezwykłego powrotu do zdrowia mogli jedynie podziwiać rękę Boga prowadzącą go na każdym kroku.
Skupmy się teraz na innym poruszającym wydarzeniu, które potwierdza głęboką więź między dr. Cherianem a Bhagawanem Babą. Pan Manian (znany z magazynu Idayam Pesugirathu), szanowana postać w świecie wydawniczym, a także wielbiciel Baby, doznał ciężkiego udaru mózgu, który spowodował utratę przytomności. Został szybko przyjęty do Szpitala Malar – jednego z dwóch szpitali, do których dołączył później dr Cherian (drugim był Szpital Devaki). Uznając powagę sytuacji, lekarz prowadzący pilnie skontaktował się z dr. Cherianem, prosząc go o zbadanie pana Maniana. Jednak tego konkretnego dnia dr Cherian nie czuł się dobrze, zmagając się z wysoką gorączką, która uniemożliwiała mu spełnienie prośby. Wyraził żal i poinformował, że nie zdoła dotrzeć tego dnia do szpitala, obiecując, że dołoży wszelkich starań, by przyjechać nazajutrz.
Późnym wieczorem fala zdziwienia przeszła przez korytarze Szpitala Malar, gdy dr Cherian niespodziewanie pojawił się, wyrażając chęć zobaczenia pana Maniana. Gdy wchodził do windy, jeden spostrzegawczy wielbiciel Baby dostrzegł zagadkowy pomarańczowy odcień na nieskazitelnie białym fartuchu doktora. Dr Cherian zbadał pana Maniana, który znajdował się wówczas w głębokiej śpiączce. Poprosił, aby na kilka minut pozostawili go samego z nieprzytomnym pacjentem. Po pewnym czasie wyszedł z sali, zapewniając wszystkich, że wróci następnego dnia, i odjechał. Co zdumiewające, krótko po odejściu dr. Cheriana pojawiły się oznaki poprawy. Pan Manian powoli otworzył oczy i wkrótce odzyskał pełną świadomość. Następnego dnia dr Cherian przybył do szpitala, pełen wyrzutów sumienia, że poprzedniego dnia z powodu własnej choroby nie był w stanie odwiedzić pacjenta. Ku swojemu zdumieniu usłyszał od lekarzy i personelu relację wydarzeń z poprzedniego dnia. Zgodnie twierdzili, że odwiedził pana Maniana. Dr Cherian, trzymając się prawdy, utrzymywał, że udało mu się dotrzeć dopiero tego ranka. Wtedy lekarze ujawnili, że osobiście zaprowadzili go do sali pana Maniana i byli świadkami cudownego odzyskania przytomności przez pacjenta tuż po jego wyjściu. W tej chwili wszystko stało się jasne. Niewytłumaczalna obecność pomarańczowej barwy, przywrócenie przytomności pana Maniana – istniało tylko jedno możliwe wyjaśnienie: Bhagawan Baba w Swej nieskończonej łasce przybrał postać dr. Cheriana, odwiedził pana Maniana, uzdrowił go i odszedł nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.
W obliczu tej pozornie niewiarygodnej relacji czuję się zobowiązany zapewnić Was, drodzy czytelnicy, że miałem przywilej odbycia długiej rozmowy z dr. Cherianem, skrupulatnie weryfikując każde zdarzenie opisane w tym rozdziale. Dlatego mogę z niezachwianą pewnością stwierdzić, że te niezwykłe wydarzenia są niezaprzeczalnie prawdziwe.
W obliczu tak niepodważalnych dowodów, jakiego bardziej przekonującego świadectwa moglibyśmy wymagać na potwierdzenie Boskości, wszechobecności, wszechwiedzy i wszechmocy naszego ukochanego Swamiego?
źródło: rozdział z książki „Eternal Divine Grace” (Nieskończona Boska Łaska), dr. V. Mohan
 – tłum. E.GG.