Venkatraman Balu (1928–2007) był cenionym indyjskim artystą, pisarzem i oddanym wielbicielem Sathya Sai Baby. Z wykształcenia naukowiec, przez lata łączył świat racjonalnego poznania z głęboką duchowością i pasją do sztuki.

Zasłynął przede wszystkim jako pionier techniki kolażu, tworząc niezwykłe,
pełne światła prace, które wystawiano w galeriach na całym świecie (m.in. w
USA, Europie i Indiach). Jego twórczość nie była jedynie wyrazem talentu, ale
formą modlitwy i „jogi pracy”, o której pisał w swoich tekstach.
Jako autor wielu publikacji, w tym znanej książki „The Glory of
Puttaparthi (Chwała Puttaparthi)”, Balu z niezwykłą wrażliwością
dokumentował duchowe dziedzictwo Indii oraz nauki swojego Mistrza. Wierzył, że
zadaniem artysty jest bycie „czystym narzędziem”, przez które przemawia boska
harmonia. Jego życie i praca stały się świadectwem tezy, że sztuka, nauka i
wiara to w istocie różne drogi prowadzące do tej samej, absolutnej Prawdy.
Sztuka i Duchowość
„Wszelkie sundaram (piękno) musi prowadzić człowieka do satjam (prawdy), a każda satjam do śiwam, czyli błogości (która sama w sobie jest pomyślnością)”.
– Sathya Sai BabaSztuka jest pięknem, a
piękno – sztuką. Tradycja indyjska wyróżnia sześćdziesiąt cztery rodzaje sztuk
(kalas), z których najbardziej znaczące to malarstwo, taniec,
architektura, muzyka, poezja i literatura. Sama melodia pięknej muzyki potrafi
oczarować ludzi, a nawet poskromić dzikie zwierzęta. Piękno kwiatu, barwy
obrazu, rytm tańca, forma rzeźby, liryczny urok wiersza czy wymowna
architektura budowli – wszystko to pomaga wznieść umysł człowieka na wyżyny
radości. Keats[1]
wyraził tę myśl w swych słynnych słowach: „Rzecz piękna jest wieczną radością”.
Jaki jest związek sztuki z
duchowością? Odpowiedź odnajdujemy w stwierdzeniu Leonarda da Vinci, że sztuka
malarstwa „jest związana z samym Bogiem”, gdyż „malarstwo jest wnuczką Natury”.
Tradycyjnie wiele sztuk pięknych, jak muzyka klasyczna czy taniec Bharata
Natjam[2],
było związanych z kultem świątynnym, aby podkreślić świętą więź między sztuką a
boskością. Hinduska bogini wiedzy i nauki, Saraswati, przedstawiana jest z
instrumentem zwanym winą (veeną)
w dłoniach, co symbolizuje łączność muzyki z Bogiem. „Piękno, jesteś moją drogą
do boskości” – mawiała Matka z aszramu Sri Aurobindo w Pondicherry. Dążenie do
piękna powinno stać się codzienną modlitwą ludzkości, ponieważ – jak mówi
Sathya Sai Baba – „Bóg jest Pięknem, a Piękno jest Bogiem”.
Moc muzyki jako modlitwy
była wielokrotnie doświadczana przez artystów. Wspominam historię opowiedzianą
mi przed laty przez pana Chowdiaha[3],
słynnego skrzypka. Wspominał on zdarzenie, które miało miejsce podczas podróży
pociągiem z Madrasu do Delhi. Było lato i mimo pracujących w przedziale
wentylatorów, upał stawał się nie do zniesienia. Jeden ze współpasażerów
żartobliwie zasugerował Chowdiahowi, by spróbował sprowadzić deszcz swoją grą.
Chowdiah odparł, że wyśle modlitwę do Boga Deszczu poprzez odpowiednią ragę
(rytm) na swoich skrzypcach. Zasunięto żaluzje w przedziale, a artysta zaczął
grać. Pociąg pędził, a wraz z tempem upał wzrastał. Po godzinie jeden z
pasażerów wykrzyknął z ekscytacją: „Spójrzcie! Zaczęło padać!”. Pan Chowdiah
był tak zatracony w muzyce, że musiano nim potrząsać przez kilka minut, zanim
uświadomił sobie, że deszcz spadł w odpowiedzi na żarliwe wezwanie płynące z
jego muzyki.
Choć pana Chowdiaha nie ma
już wśród nas, wciąż pamiętam jego głębokie przekonanie o tym, że sztuka może
odzwierciedlać muzykę duszy. Eksperymentował on z tonami, które niosły ukojenie
pacjentom w szpitalach. Naukowcy badają obecnie wpływ muzyki na wzrost roślin,
leczenie chorób i na inne zjawiska. Badania te wykazały, że muzyka wywiera
wpływ na takie procesy, jak bicie serca czy oddech (tworzące zegar biologiczny
ludzkiego ciała). Wykazano również, że różnice w owym biologicznym zegarze u
młodych i starszych osób odpowiadają za odmienne gusta muzyczne.
Choć nauka ma jeszcze przed
sobą długą drogę, zanim zdoła udowodnić duchową siłę wielkiej sztuki oraz
cudowną moc pieśni religijnych, naukowcy zawsze czerpali inspirację ze sztuki i
piękna. Profesor G.H. Hardy[4]
w swej książce „Obrona matematyki” zauważa: „Matematyk, podobnie jak
malarz czy poeta, jest twórcą wzorów. Wzory matematyka, tak jak dzieła malarza
czy poety, muszą być piękne; idee, podobnie jak kolory czy słowa, muszą współgrać
ze sobą w harmonijny sposób”.
Wielu słynnych naukowców
przez całe swoje życie poszukiwało piękna. Dla Alberta Einsteina muzyka była
życiową pasją oraz bezpośrednim wyrazem kosmicznej harmonii istniejącej w
naturze i we wszechświecie – co było jego wizją Boga. Mówił o niej jako o „metodzie
pozwalającej podświadomości rozwiązywać szczególnie zawiłe problemy”.
Istnieje szkoła myślenia
głosząca, że sztukę należy uprawiać wyłącznie dla niej samej („sztuka dla
sztuki”). Czy jednak traktowanie sztuki jako celu samego w sobie nie czyni nas
ślepymi na jej najważniejsze przeznaczenie? Czy ma ona jedynie dostarczać
rozrywki? Sama rozrywka z czasem nuży i pozostawia w sercu pustkę. Prawdziwym
celem sztuki jest wydobycie z człowieka tego, co w nim najlepsze – boskiego
pierwiastka. Aby to osiągnąć, artyści muszą cechować się pokorą i czystością w
swojej twórczości. Muszą oddawać się sztuce z takim samym oddaniem, z jakim
święci modlą się do Boga. Tylko wtedy ich dzieła będą odzwierciedlać blask
boskości i zyskają moc budzenia ducha w tych, którzy z nimi obcują.
Często mówi się, że sztuka
to wyrażanie samego siebie (self-expression). Aby zrozumieć to
stwierdzenie, należy przeanalizować, czym jest to „ja”, które się wyraża. Czy
to erudycja, wiedza o świecie, intelekt, władza czy pozycja? A może to tylko
zewnętrzny obraz ziemskiej wielkości? Sathya Sai Baba często powtarza:
„Nie jesteś jedną osobą, lecz trzema...
Tą, za którą sam się uważasz,
Tą, za którą uważają cię inni,
oraz tą, którą naprawdę jesteś”.
Tym, kim naprawdę jesteś,
jest Twoja Jaźń – dusza (dehi) mieszkająca w ciele (deha). Zatem
sztuka powinna stać się ekspresją wewnętrznego „Ja” czyli ducha. Sai Baba
podkreśla to słowami: „Sztuka musi płynąć z serca”. Prawdziwa sztuka to taka,
która wydobywa atma tattwę[5]
– esencję, a wręcz muzykę duszy.
Aspiracje artystów znajdą
spełnienie tylko wtedy, gdy pozostaną wierni swojej prawdziwej Jaźni. Poznanie
swojej prawdziwej natury może zająć wiele czasu, ale nieświadomie będą ją
odkrywać, gdy podejmą swą twórczość po to, by zadowolić Boga. Ponieważ
prawdziwa sztuka jest manifestacją boskości, artyści powinni ofiarować swe
talenty Bogu. Wtedy odnajdą Boga w sobie i będą w harmonii z tym, kim naprawdę
są.
Dawni artyści osiągali
największy rozkwit, gdy tworzyli wizerunki różnych bogów i bogiń.
Wykorzystywali barwę i światło, by oddać blask ducha, a formy, które tworzyli,
były owocem głębokiej medytacji lub wizji boskich form. Ravi Varmie[6]
zawdzięczamy wizerunki wielu hinduskich bóstw, a wielu innym wielkim twórcom –
portrety awatarów. Tylko artyści pełni żarliwego oddania podejmowali się tak
świętej pracy, modląc się podczas tworzenia, by ich dzieła zostały nasycone
boskim duchem.
Dr Swietosław Roerich[7]
poruszył ten aspekt, gdy wspomniałem mu, że tworzę kolażowy portret Sathya Sai
Baby. Powiedział wtedy: „Musisz przedstawić całą Jego postać, a najważniejszą
rzeczą jest ukazanie duszy – wydobycie jej z Jego twarzy i sylwetki. To jest
prawdziwe zadanie malarza... Tylko jeśli to uczynisz, będzie to Sai Baba, w
przeciwnym razie – nie”.
Choć sztuka jest darem od
Boga, prawdziwe wyrażenie siebie nie jest łatwe. Może nawet zająć całe życie,
by dotrzeć do progu ostatecznej prawdy. Pierwszym krokiem jest uświadomienie
sobie, że sztuka daje artyście doskonałe narzędzie do odkrycia własnej tożsamości
i dostrzeżenia we wszystkim ukrytego piękna oraz prawdy. Jak powiedział
Wiwekananda: „Bez zdolności odczuwania piękna i wspaniałości sztuki, żaden
człowiek nie może być prawdziwie religijny”.
Piękne widoki natury oraz
wspaniałe dzieła Boga tworzą w umyśle cudowne obrazy i prowadzą go do
doskonałości. Budzą one pragnienie coraz większego piękna w codziennym życiu.
To poszukiwanie prowadzi ostatecznie do uświadomienia sobie, że wszystko na
świecie jest piękne i że we wszechświecie nie ma nic brzydkiego, jeśli tylko
potrafimy patrzeć. W ten sposób sztukę można zdefiniować jako sposób patrzenia
na świat, który prowadzi do odkrycia absolutnego piękna. Platon ujął to
słowami: „Od pięknych obrazów przejdziemy do pięknych myśli, od pięknych myśli
do pięknego życia, a od pięknego życia do absolutnego piękna”.
Sztuka nigdy nie powinna się
sprowadzać do zewnętrznego naśladownictwa. Nie powinna być jedynie reprodukcją
lub odbiciem zewnętrznej formy, lecz echem wewnętrznego piękna obiektu, osoby
lub sytuacji, odbitym w duszy artysty. Wielki malarz Rembrandt nawiązał do tej
wewnętrznej siły twórczej, mówiąc, że obraz będzie emanował radością, jeśli
artysta „śmieje się w swej duszy podczas malowania”.
Twórcy często zastanawiają
się, dlaczego ich wysiłki bywają raz wybitne, a innym razem martwe i
przeciętne. Przyczyna leży w stanie umysłu artysty. Gdy dzieło rodzi się z
wewnętrznej inspiracji, twórca pracuje w stanie twórczego uniesienia,
całkowicie jest nią pochłonięty. Zatraca się w swej pracy, zapominając o
świecie zewnętrznym; jest to stan jogi, czyli zjednoczenia z dziełem.
Wówczas głód, pragnienie i upływ czasu przestają mieć znaczenie. Świadomość
ciała zanika, a artysta staje się częścią obrazu, muzyki czy rzeźby. Często po
ukończeniu pracy sam nie może uwierzyć, że to on jest autorem – tak powstają
arcydzieła. Taki stan skupienia jest naturalny dla wielkich świętych, którzy
wykonują każdą czynność w stanie jogi.
Zatem koncentracja
natchnionego artysty jest rodzajem jogi – zjednoczenia z ostateczną
rzeczywistością, dzięki czemu jego praca staje się manifestacją boskości.
Słyszałem interesującą
historię o odkrywaniu atma tattwy (istoty duszy) poprzez sztukę. W
królestwie Widźajanagaru żył król, wielki miłośnik sztuki. W swoim pałacu
posiadał rzadką, antyczną winę, zwaną asaadhja (niezwykłą) –
instrument, którego dźwięk najbardziej przypominał ludzki głos. Król bardzo
pragnął usłyszeć jej brzmienie, lecz każdy, kto próbował na niej zagrać,
ponosił porażkę. Nawet wielcy mistrzowie nie potrafili wydobyć z niej ani
jednego czystego dźwięku.
Pewnego dnia król dowiedział
się, że przez miasto przejeżdża pustelnik i mistrz gry na winie, Prijamwada. Zaprosił go do pałacu, by ten
spróbował zagrać na niezwykłym instrumencie. Prijamwada przyjął zaproszenie.
Sam widok instrumentu napełnił go ogromnym wzruszeniem. Instynktownie wyczuł,
że ten unikatowy instrument ma długą tradycję (paramparę). Gdy położył winę
na kolanach, całe jego ciało przeszył dreszcz i doznał olśnienia, poznając
prawdę o jej pochodzeniu.
Instrument został wykonany w
Kaszmirze przez mistrza imieniem Wadźra Kirti, który poświęcił całe życie na
jego rzeźbienie z miłością i starannością. To właśnie jego oddanie nadało
instrumentowi tak majestatyczną formę. Wadźra Kirti wybrał drewno z wielkiego
drzewa Kirita. Nie było to zwyczajne drzewo – jego gałęzie sięgały
chmur, a korzenie przenikały głębiny podziemi. Król węży, Wasuki, zwykł
odpoczywać wśród jego korzeni i poprzez nie wdychać zapach kwiatów. Pień drzewa
był tak potężny, że lwy ocierały o niego swe grzbiety. Drewno przez wieki
chłonęło śpiew ptaków i dźwięki natury wszystkich pór roku.
Mistrz Prijamwada, mając
oczy pełne zachwytu, powiedział cicho: „Wszystko, co przywołuję, jest tylko
częścią twojej majestatycznej formy, o potężna wino! Jakże wielka i
wspaniała musi być boska obecność w tobie! Oby ta boskość mogła się nam
objawić!”. Następnie zwrócił się do instrumentu z modlitwą: „Asaadhja wino,
ofiaruję ci mą pokorną modlitwę i proszę, byś zechciała wybrzmieć swoim świętym
dźwiękiem”. Głos Prijamwady pieszczotliwie zachęcał instrument: „Jeśli nie
zechcesz obdarzyć nas boską melodią ukrytą w twoim wnętrzu, nie mogę na tobie
zagrać... Odniosę sukces tylko wtedy, gdy ty sama zaczniesz pieśń!”.
Żarliwa prośba Prijamwady
poruszyła struny serca instrumentu. Wina natychmiast rozbrzmiała muzyką.
Melodia za melodią, raga za ragą płynęły z niej, gdy mistrz na
niej grał. Król i zebrani goście trwali w niemym zachwycie, zatopieni w stanie
czystej radości. Była to prawdziwa powódź dźwięków – jakby wrota, zamkniętego
instrumentu, milczącego od wieków, nagle się otworzyły, uwalniając esencję
wszelkiej melodii wszechświata.
Najdziwniejsze było to, że
dla każdego ze słuchaczy brzmiała inaczej. Dla króla były to dźwięki
triumfalnego marszu jego armii. Dla uczonych były jak śpiew oczyszczających
hymnów. Kupcy słyszeli w niej brzęk złota i liczonych monet. Inni zaś słyszeli
śpiew ptaków lub szum oceanu. Każdy odnalazł w tej muzyce to, co było bliskie
jego sercu. Wina wprowadziła
wszystkich w stan błogości i pełni (poornathwy); to uniwersalny
pierwiastek duszy w niej wyraził ukryte piękno, miłość, słodycz i melodię.
Historia o Asaadhya winie
ilustruje właściwe podejście do sztuki. Może ona służyć rozrywce, być zawodem
lub hobby. Jednak jej główną rolą jest pomaganie artystom w odkrywaniu własnej
Jaźni i wspieranie społeczeństwa w tym procesie. Prawdziwy wpływ sztuki
powinien wykraczać poza sferę fizycznych doznań. Tylko wtedy sztuka może
sprawić, że ukryta w każdym dusza stanie się widoczna, i udowodnić, że jedyną
prawdziwą więzią między ludźmi jest więź Atmy, czyli Boskości.
„Człowiek jest zarówno zwierzęciem, jak i aniołem. Ma w sobie wilka, małpę, wołu, szakala, węża, pawia i niedźwiedzia. Pod tym wszystkim kryje się w nim iskra boskości. Rolą sztuki jest wydobycie tej boskości. Taniec, dramat i wszystkie sztuki piękne powinny zaspokoić duchowe pragnienia, wzmacniać ducha i przybliżać ludzi do boskiego celu”.
– Śri Sathya Sai Babaźródło: The Glory of Puttaparthi, V. Balu– tłum.
E.GG. Słowo od Redakcji
Drodzy Czytelnicy,
Powyższe słowa przypominają nam, że każdy z nas nosi w sobie instrument,
który – podobnie jak legendarna Asaadhja wina – czeka na właściwe
nastrojenie. Często w jesieni życia, gdy zgiełk świata nieco cichnie, mamy
szansę usłyszeć tę wewnętrzną melodię najwyraźniej.
Zachęcamy Was, abyście w nadchodzących dniach spróbowali spojrzeć na
otaczający świat oczami uduchowionego artysty. Niech widok zachodzącego słońca,
znajoma pieśń czy rzeźbione wiekiem dłonie bliskiej osoby staną się dla Was
oknem na Boskość. Czy w ciszy swojego serca słyszycie tę czystą, pełną miłości
nutę, o której pisał autor?
Wierzymy, że pielęgnowanie piękna w myślach i działaniu jest najpiękniejszą
formą modlitwy, jaką możemy ofiarować światu.
– z życzeniami pokoju i duchowej harmonii, redakcja
[1] John Keats – (1795-1821) angielski poeta
należący do drugiego pokolenia poetów romantycznych, obok Lorda Byrona.
[2] Bharata Natjam – klasyczny taniec
indyjski pochodzący z indyjskiego stanu Tamil Nadu, znany z pełnych gracji i
precyzji ruchów, nieruchomego tułowia, ugiętych kolan i ekspresyjnego
opowiadania historii za pomocą gestów rąk (mudr) i mimiki twarzy. Zakorzeniony w tradycjach świątynnych i
duchowości hinduistycznej, łączy czysty taniec (Nritta), taniec
interpretacyjny (Nritja) i dramat (Natja).
[3] Thirumakudalu Chowdiah (1895-1967), znany
jako Pitil Chowdiah, był skrzypkiem pochodzącym z Indii, wywodzący się z
klasycznej tradycji karnatackiej.
[4] Godfrey Harold Hardy
(1877-1947) angielski matematyk, znany ze swoich osiągnięć w teorii liczb i
analizie matematycznej.
[5] Atma tattwa – prawda o Jaźni – zasada
duszy (atmy) w filozofii hinduskiej.
[6] Ravi Varma – (1848-1906) ceniony indyjski
malarz, znany z łączenia europejskiego akademickiego malarstwa z indyjskimi
motywami mitologicznymi, tworzenia ikonicznych wizerunków bogów, bogiń i scen
historycznych oraz udostępniania sztuki szerszej publiczności za pomocą masowo
produkowanych litografii. Jego styl łączył zachodni realizm z indyjskimi
tematami, wpływając na późniejszą indyjską sztukę, literaturę i kulturę
popularną.
[7] Swietosław Roerich – (1904-1993) wybitny
rosyjsko-indyjski malarz, syn słynnego artysty Nicholasa Roericha, znany z
barwnych obrazów przedstawiających życie w Indiach, himalajskie krajobrazy i
portrety. Był głęboko zainspirowany duchowymi naukami swoich rodziców
(teozofia) oraz własną drogą artystyczną, stając się znaczącą postacią w
indyjskiej sztuce i kinie, a nawet poślubiając indyjską aktorkę Devikę Rani.
