Wilma Bronkey

(1918 – 2010): 

Matka tysiąca serc i świadek wieczności

Wilma Bronkey (z Grants Pass, w stanie Oregon w USA) była postacią niezwykłą, łączącą w sobie głęboki amerykański pragmatyzm z mistycznym oddaniem Śri Sathya Sai Babie. Jej życie to opowieść o transformacji – od towarzyskiego stylu życia w Oregonie po rolę duchowej przewodniczki i matki zastępczej dla 280 dzieci.
Historia Wilmy Bronkey pozostaje świadectwem życia poświęconego służbie, miłości i wierze. Jej przesłanie jest proste: prawdziwa przemiana zaczyna się od serca, a miłość wyrażana w czynach może odmienić życie innych ludzi.
Dr Wilma Bronkey była postacią dobrze znaną w społeczności Grants Pass w stanie Oregon, szczególnie ze względu na swoją wieloletnią działalność charytatywną i duchową.
Pojawienie się Śri Sathya Sai Baby w życiu Wilmy Bronkey z Grants Pass w stanie Oregon.

Wizja przyszłości

Będziemy mieli świat przekraczający wszelkie wyobrażenia i będzie to świat, o którym nasz ukochany Baba mówi, że jest nam przeznaczony. Jeżdżę do Indii głównie dlatego, że uwielbiam widzieć Babę, a po drugie dlatego, że Baba polecił mi przywozić grupy wielbicieli.
Ivan Bronkey (mąż Wilmy): Jeśli trochę się przestraszycie, budząc się z wibhuti (świętym popiołem) na wąsach, to co sobie pomyślicie, gdy znajdziecie dom w połowie wypełniony wibhuti? Baba po prostu nas błogosławił.
Wilma Bronkey: Co można powiedzieć, gdy Baba zadaje pytanie: „Czego chcesz?”. On chce, abyś powiedział: „Chcę być najlepszą wersją siebie, jaką mogę być”.

Tajemnicze znaki

Zanim usłyszałam o Babie, zaczął wysyłać mi znaki. Szłam na piętro domu po coś, zapach wibhuti stawał się bardzo intensywny. Nie mieliśmy wtedy pojęcia, co to jest, ale dziś wiem, że Baba już wtedy obdarzył nas Swoim błogosławieństwem.

Życie w Enchanted Acres

Witamy w SoulJourns i Enchanted Acres – domu Wilmy i Ivana Bronkey w Grants Pass w stanie Oregon, w USA, gdzie od lat organizują coroczne zjazdy wielbicieli Sai z okazji Dnia Niepodległości, 4 lipca. Państwo Bronkey są ze sobą od 64 lat. Wilma zawiozła ponad 50 grup do Prasanthi Nilayam. Przez 30 lat pracowała z niepełnosprawnymi dziećmi, zaspakajając codzienne potrzeby ponad 280 dzieci z rodzin zastępczych. Po spotkaniu z Babą poczuła wezwanie, by organizować specjalne wycieczki dla osób o szczególnych potrzebach oraz coroczne zjazdy wielbicieli, na których wolontariusze zawsze pomagają przygotować posiłki i zakwaterowanie.

Transformacja życia

Kiedy przybyłam do Baby, doznałam transformacji. Nieważne było kim byłam i w co wierzyłam. Zmienił się mój styl życia. Dawniej żyliśmy dostatnio i beztrosko. Mieliśmy w domu bar, w każdą sobotę piliśmy piwo i chodziliśmy tańczyć.
Zmiany, które zauważyłam, polegały na tym, że straciłam ochotę na piwo. Nigdy się nim nie upijaliśmy, traktowaliśmy je jak napój, ale wyjęłam wszystkie butelki alkoholu z barku i zmieniłam go na biuro. Nadal chodziliśmy tańczyć, ale tylko tam, gdzie nie sprzedawano alkoholu. Zaczęłam zwracać uwagę na duchową stronę życia i stałam się łagodniejsza. Dawniej nie byłam osobą wybuchową, ale potrafiłam się zdenerwować, gdy ktoś zrobił krzywdę dziecku lub sprzeciwił się mi. To wszystko bardzo szybko się zmieniło. Swoje życie opierałam na fakcie, że spotkałam Boga na Ziemi. Czułam, że moim obowiązkiem jest reprezentować Go swoim postępowaniem.

Cuda i pragnienia

Wiele osób udaje się do Swamiego i chce tylko cudów – zegarka, pierścionka. Idą na interview, a Baba pyta: „Czego chcesz?”, a oni mówią: „Chcę pierścionek, Swami!”. Pamiętam kobietę, która miała urodziny i poprosiła o pierścionek ze swoim kamieniem. Swami zmaterializował piękny pierścień, a ona spojrzała na niego i powiedziała: „To nie jest mój kamień urodzinowy, nie będę go nosiła”. Włożyła go do torebki i wyszła, mówiąc, że nigdy nie wróci.
Baba chce, abyś odpowiedział: „Pragnę być wypełniony Twoją miłością, Swami” albo „Pragnę być Twoimi rękami”. Jeśli dostaniesz pierścień, to nie dla ozdoby, lecz dlatego, że powierza ci obowiązki. Jeśli im nie sprostasz, pierścień zniknie albo zacznie „gryźć” twój palec, aż nie będziesz mógł go nosić.

Kim jest Baba?

Dla mnie Baba jest stwórcą ludzkości, świata i wszystkiego, co widzimy, czym oddychamy i co smakujemy. Jeśli patrzysz na drzewo i widzisz w nim Boga z liśćmi i kwiatami, widzisz jeden z aspektów Boga. Wschodzące słońce jest Bogiem. Nieważne, jak nazywasz swojego Boga – to ten sam Bóg pod różnymi imionami. Wszyscy widzą ten sam posąg, lecz nazywają go inaczej. Kłócimy się o imiona i religie, ale to wszystko jest jedną Istotą.
Bóg odpowiada na modlitwy niezależnie od tego, czy modlisz się do drzewa, czy w kościele. Jeśli wierzysz, dostaniesz odpowiedź. Kocham ludzi każdej wiary, każdego koloru skóry i każdego światopoglądu. Kiedy cię przytulam, to dlatego, że kocham twoją duszę.

Bilokacja i różne formy Baby

Pewne małżeństwo zaprosiło Babę na obiad. Swami powiedział: „Przyjdę jutro”. Pobiegli do domu, sprzątnęli go, umyli chodnik. Nakryli stół i przygotowali szklankę zimnej wody. Baba jednak nie przyszedł. Nagle przez bramę wbiegł mały pies i ubrudził błotem podłogę. Mąż przegonił go miotłą. Byli zrozpaczeni, że Baba nie przyszedł. Następnego dnia podczas darszanu wypomnieli Mu to, a Baba powiedział: „Byłem u was, ale obiliście mnie miotłą i wyrzuciliście za bramę”.
Innym razem ktoś chciał, by Baba spróbował słodyczy, na których siedziała mucha. Swami powiedział: „Już ich skosztowałem, właśnie odleciałem”.
Kiedyś Baba siedział w świątyni, uderzając ręką w takt muzyki. Nagle znieruchomiał, Jego oczy pozostały otwarte, ale był nieobecny. Po chwili „wrócił”. Powiedział, że był w Anglii i uratował chłopca, który chciał skoczyć do studni. W londyńskiej gazecie opisano, jak Baba uratował chłopca przy studni. Ludzie widzieli, jak chwycił chłopca i rozmawiał z nim przez kilka minut, po czym zniknął.

Cud na koncie bankowym

Potrzebowałam pieniędzy na podróż do Indii. Poszłam do banku sprawdzić saldo – miałam 8 dolarów. Podróż kosztowała wtedy około 900 dolarów. Kasjerka powiedziała: „Chwileczkę, wczoraj wieczorem miała pani wpłatę”. Powiedziałam, że to niemożliwe. Okazało się, że na koncie mam 908 dolarów. Kasjerka opisała osobę, która wpłaciła pieniądze: „Dżentelmen niskiego wzrostu w pomarańczowej sukni, z czarnymi, kręconymi włosami”. To były pieniądze, które wykorzystałam na podróż do Indii.

Przejście do pierwszego rzędu

Siedziałam w świątyni (mandirze) w szóstym rzędzie. Miałam ze sobą magnetofon, aparat Polaroid na szyi, mały aparat fotograficzny, torebkę i poduszkę do siedzenia.
Don Heath, który prowadził inną grupę, był po stronie mężczyzn i krzyknął przez salę: „Wilma, przejdź do pierwszego rzędu!”. W świątyni nie wolno było nawet kaszlnąć, a on wykrzykiwał moje imię. Próbowałam go ignorować, ale wołał dalej. W końcu wstałam, obijając ludzi aparatami i magnetofonem, próbowałam wydostać się z rzędu. Ostatecznie dotarłam do pierwszego rzędu. Jest tam biała linia, której nie wolno przekraczać – to terytorium Baby. Ludzie zrobili mi trochę miejsca, usiadłam z całym swoim ekwipunkiem.

Cud w świątyni

Dostałam silnych skurczów mięśni w nogach, tzw. „charlie horses”. To był przeszywający ból. Nie wiedziałam, co zrobić z nogami. Linia była tuż przede mną, a moje stopy wystawały poza nią. Bardzo cierpiałam i pomyślałam: „Nie mogę tutaj trzymać stóp, przecież Baba zaraz wejdzie!”. Próbowałam je cofnąć, ale nie mogłam ich skrzyżować. Starałam się schować je pod sari.
Wtedy nagle przed moimi oczami pojawiła się pomarańczowa szata. Pomyślałam: „Koniec, teraz na pewno mnie wyrzucą”. Spojrzałam w górę, a Swami patrzył mi prosto w oczy. Podszedł i stanął obiema stopami na moich stopach. Stanął na nich całym ciężarem ciała i lekko poruszał stopami. W tej samej chwili cały ból zniknął. Przez moje ciało przepłynęła energia, jakbym nadepnęła na przewód elektryczny pod napięciem, stojąc w wodzie. To było niewiarygodne. Nie mogłam mówić ani się ruszyć. Nie wiedziałam, czy płakać, czy się śmiać. Potem cofnął się, uśmiechnął bardzo radośnie i poszedł usiąść w fotelu.
Gdy wychodziłam ze świątyni, zatrzymała mnie Indra Devi (słynna joginka) i powiedziała: „Wilma, zostałaś zdjęta z maszyny czasu”. Nie rozumiałam co ma na myśli. Wyjaśniła: „Kiedy Baba staje na twoich stopach, czas przestaje mieć dla ciebie znaczenie Mnie zrobił to samo. I rzeczywiście, od tamtej pory moje postrzeganie czasu zaczęło się całkowicie zmieniać. Śpię bardzo krótko i nie czuję potrzeby dłuższego snu od lat. To był wspaniały dar.

Poprzednie wcielenia i karma

Baba powiedział mi, że byłam z Nim już wcześniej, także w czasach Śirdi Baby. Mężowi i mnie powiedział, że już siedem razy byliśmy małżeństwem w poprzednich wcieleniach. Powiedział mężowi, że kiedyś był prezydentem USA, generałem Grantem, dowódcą wielkiej armii, i że teraz spłaca karmę za rzeczy, które musiał wtedy robić. Baba opowiada o przeszłości, ale rzadko mówi o przyszłości.

280 przybranych dzieci

Dzieci trafiały do nas po dwoje, czworo naraz. Prawo pozwalało na pięcioro, ale gubernator dał nam specjalne zezwolenie. W pewnym momencie mieszkało z nami czternaścioro dzieci. Uczyliśmy je dobrego zachowania, okazywania miłości i szacunku i wszystkie tuliliśmy i całowaliśmy, bez względu na to, czy były naszymi biologicznymi dziećmi, czy nie. Ludzie nie potrafili ich odróżnić, chyba że po kolorze skóry.
Mieliśmy trudne dzieci, nastolatków, którzy robili bardzo złe rzeczy. Jak ich kochać? Siadałam z nimi, przytulałam, ale jednocześnie potrafiłam ich porządnie skarcić. Nigdy nie uderzyłam żadnego dziecka, nie musiałam. Kiedy starsze dzieci sprawiają trudności wychowawcze, to tak naprawdę wołają o pomoc i miłość. Mam jedną przybrana córkę z indyjskiej rodziny, która wyjechała do Nowego Jorku, aby pomagać dzieciom z najtrudniejszych dzielnic. Uczyła je tańca i sztuki, ponieważ je kochała. Robi to do dziś, zmieniając tamto miejsce swoją miłością.

Wibhuti w pościeli

W naszym domu wibhuti pojawia się na zdjęciach cały czas. Pewnego dnia jedna z dziewcząt, która sprawiała problemy wychowawcze, rozzłościła się i poszła na górę do swojego pokoju. Kiedy zeszła, była spokojna, ale na dole spodni miała szary pył. Zapytałam, na czym usiadła, a ona: „Po prostu usiadłam na łóżku”. Poszłyśmy sprawdzić. I okazało się, że całe jej łóżko, było pokryte wibhuti. Sprawdziłyśmy inne pokoje – było to samo. W moim łóżku wibhuti było rozsypane od poduszek aż po same stopy.

Światy w oczach Baby

Baba zawołał mnie i męża na prywatną rozmowę. Stanął tuż przede mną. Spojrzałam Mu prosto w oczy i wydarzyło się coś niezwykłego. W Jego oczach zobaczyłam niezliczone światy wewnątrz światów, ułożone warstwami. Przez jedną warstwę widziałam kolejną: przepiękne krajobrazy, zieloną dolinę z psami i krowami, potem świat kolorów i kwiatów o barwach, jakich nie ma na ziemi, potem oceany. Patrzyłam przez oczy Swamiego w nieskończoność. Nagle „zasłona” opadła i wszystko zniknęło. Zapytał mnie tylko: „Czy teraz jesteś szczęśliwa?”.
 
Zestawienie najważniejszych osiągnięć społecznych i charytatywnych dr Wilmy Bronkey w Grants Pass oraz stanie Oregon, w USA:
1. Inicjatywa „Happy bags” (Szczęśliwe torby)
To prawdopodobnie jej najbardziej rozpoznawalny projekt lokalny. Wilma zainicjowała akcję przygotowywania i rozdawania toreb z niezbędnymi artykułami dla osób bezdomnych. Torby zawierały wodę butelkowaną, żywność o długim terminie przydatności, skarpetki i środki higieniczne. Akcja ta zmobilizowała lokalną społeczność do regularnego wspierania najuboższych mieszkańców Grants Pass.
2. Działalność w systemie opieki zastępczej
Wilma odegrała kluczową rolę w kształtowaniu standardów opieki nad dziećmi w regionie. Zasiadała w Stanowej Radzie ds. Rodzin Zastępczych (Oregon State Board for Foster Care). Pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Rodziców Zastępczych powiatu Josephine. W swoim prywatnym domu przez dziesięciolecia zapewniała opiekę potrzebującym dzieciom, a w późniejszych latach także osobom starszym i niepełnosprawnym.
3. Utworzenie i prowadzenie Centrum Sathya Sai
Jako liderka duchowa, Wilma stworzyła w Grants Pass miejsce spotkań dla osób poszukujących wsparcia duchowego i chcących służyć innym. Ośrodek nie tylko uczył medytacji, ale był bazą dla wielu akcji charytatywnych (takich jak wspomniane „Happy Bags”). Przez lata organizowała regionalne zjazdy, które przyciągały do Grants Pass ludzi z całego północno-zachodniego wybrzeża USA.
4. Edukacja i wsparcie psychologiczne
Wykorzystując swoje wykształcenie (doktorat z psychologii i dyplom pielęgniarski), Wilma udzielała bezpłatnych lub niskopłatnych porad psychologicznych, prowadziła warsztaty dotyczące Wartości Ludzkich, promując wartości takie jak prawda, pokój i miłość w codziennym życiu.
5. Działalność międzynarodowa (pielgrzymki)
Zorganizowała ponad 30 wyjazdów do Indii, pomagając setkom osób z Oregonu i innych stanów w podróżach o charakterze charytatywnym i duchowym, co budowało pomosty międzykulturowe między społecznością Grants Pass a Indiami.
Wilma Bronkey była często określana jako „matka społeczności” w Grants Pass, a jej działalność była wielokrotnie opisywana w lokalnej prasie (m.in. w Grants Pass Daily Courier) jako przykład bezinteresownej służby.
opracowanie i tłumaczenie: E.GG. (przy wsparciu AI)