dr. R. Padmanabhan autor monumentalnej biografii Bhagawana Śri Sathya Sai Baby pt. „Love Is My Form”

Zaginione świadectwo wiary i oddania

Z wielką radością publikujemy niezwykły dokument – zapis rozmowy, która przez lata spoczywała w prywatnych archiwach, uznana za bezpowrotnie utraconą[1]. Wywiad z dr. R. Padmanabhanem, autorem monumentalnej biografii Bhagawana Śri Sathya Sai Baby pt. „Love Is My Form”[2], to nie tylko fascynująca kronika historyczna, ale przede wszystkim głębokie studium relacji między Mistrzem a uczniem.
Książka „Love Is My Form (Miłość jest Mą formą)” (tom 1) jest do dziś uważana za najbardziej rzetelne, pod względem historycznym, opracowanie o wczesnych latach Sai Baby. Autor zamiast na legendach, opierał się na świadectwach szkolnych, rejestrach państwowych i setkach wywiadów z naocznymi świadkami.
R. Padmanabhan nie był jedynie kronikarzem. Był człowiekiem, którego Swami osobiście wybrał i – mimo braku wcześniejszego przygotowania – uczynił swoim „nadwornym” fotografem. W tym szczerym i przepełnionym pokorą wywiadzie, przeprowadzonym w Puttaparthi na początku lat 2000., Padmanabhan dzieli się z nami osobistymi doświadczeniami na swojej drodze: od trudnych miesięcy milczenia i testowania cierpliwości, przez nocne podróże do Bangalore, by dostarczyć Swamiemu gotowe zdjęcia, aż po tytaniczną pracę włożoną w gromadzenie wspomnień ostatnich żyjących świadków dzieciństwa Sai Baby.
To świadectwo przypomina nam, że prawdziwe oddanie nie zawsze wiąże się z zewnętrznymi zaszczytami, ale często rodzi się w ciszy, trudzie i niezachwianej wierze, że „jesteśmy we właściwym miejscu”. Zapraszamy do lektury tego wyjątkowego zapisu, który po latach odnalazł swoją drogę do czytelników, niosąc ze sobą niezmienne przesłanie miłości i służby.
Odzyskany wywiad z autorem biografii Śri Sathya Sai pt. „Miłość jest Mą formą”

Zapis ścieżki dźwiękowej wywiadu z dr R. Padmanabhan na platformie SoulJourns

Wprowadzenie (Ted Henry[3]):
SoulJourns[4] prezentuje wyjątkowy program: długo poszukiwany, ale w końcu odnaleziony wywiad nagrany na kasecie wideo z dr. R. Padmanabhanem, autorem jednej z najważniejszych i najbardziej dokładnych pod względem historycznym książek o wczesnych latach życia Bhagawana Sri Sathya Sai Baby.
Ta niezwykła książka zatytułowana „Love Is My Form (Miłość jest Mą formą)” liczy 624 strony. Padmanabhan planował, że będzie to pierwszy z kilku tomów szczegółowo opisujących życie Sai Baby. W książce tej znajdziemy setki fotografii i osobistych relacji najwcześniejszych wielbicieli Baby z lat 1926–1950.
Padmanabhan zaczynał od zera, a dopiero później zbudował hotel Sai Towers[5], wydawnictwo i księgarnię. Jednak zanim to nastąpiło, spotkał Sathya Sai Babę. Jak sam wspomina, odbył blisko 100 osobistych rozmów z Śri Sathya Sai Babą.

Boskie wezwanie

Padmanabhan: Nie spodziewałem się, że On do mnie przemówi, ani że da mi pracę. Szukałem zajęcia, ale kiedy mnie wezwał, nie potrafiłem Mu nic odpowiedzieć. – nie wiedziałem, czy powiedzieć „tak”, czy „nie”. Dopiero po sześciu czy siedmiu dniach zdecydowałem się przyjechać. Spakowałem rzeczy i przybyłem tutaj. Przez pierwsze 11 miesięcy w ogóle się do mnie nie odzywał, aż w końcu zawołał mnie i podarował mi aparat fotograficzny.
Ted Henry: Dał ci aparat?
Padmanabhan: Tak, aparat marki Nikon[6]. Powiedział: „Jesteś Moim fotografem”. Odpowiedziałem: „Proszę, daj mi jakąś inną pracę, nie umiem robić zdjęć. Nigdy w życiu nie trzymałem w ręku aparatu”. Widziałem aparaty wcześniej, ale nigdy żadnego nie dotykałem. Powiedziałem: „Nie potrafię, nie wiem, jak to robić”. Wtedy On położył mi rękę na głowie na kilka sekund i powiedział: „Nie martw się, nauczę cię”.
Proces powstawania książki i zbieranie materiałów
Ted Henry: Książka liczy 624 strony. Gdzie znalazł pan te wszystkie informacje?
Padmanabhan: Od ludzi, od wielbicieli w podeszłym wieku. Stworzyłem bazę danych, spis wielbicieli, którzy żyli w latach 40. XX wieku. Próbowałem się z nimi kontaktować. Wielu z nich już nie żyło albo przeprowadzili się do innych miast lub wiosek. Jeśli nie żyli, szukałem ich dzieci. Odnalezienie ich i podróżowanie po całych Indiach. zajęło mi bardzo dużo czasu.

Punkt zwrotny w 1984 roku

Padmanabhan: Przyjeżdżałem tutaj od 1979 roku jako członek Organizacji Sai, może 3 lub 4 razy w roku z mojego rodzinnego miasta w stanie Tamil Nadu, w południowych Indiach. W 1984 roku rzuciłem pracę. Mój pracodawca, który również był wielbicielem Baby, powiedział mi: „Nigdy niczego w życiu nie osiągniesz”, ponieważ nie podobało mu się, że odchodzę.
Przez trzy miesiące szukałem pracy i nic nie mogłem znaleźć. Wtedy, w 1984 roku, Swami przyjechał do Ooty[7]. Wszyscy wielbiciele z mojego miasta pojechali tam, aby Go powitać. Pojechaliśmy dwoma autobusami.
Nagle Swami wyszedł i zawołał mnie. Nigdy wcześniej ze mną nie rozmawiał, mimo że przyjeżdżałem przez 5 lat. W tłumie były osoby funkcyjne Organizacji Sai, dygnitarze, a On zawołał tylko mnie. Nie wstałem od razu, bo nie wierzyłem, że to do mnie. Zawołał po raz drugi, a potem trzeci. Wtedy nieśmiało wstałem.
Pierwsze słowa, jakie do mnie skierował: „Przyjedź do Puttaparthi, dam ci pracę”. Nic więcej. Żadnego pytania „kim jesteś?” – nic.

Trudne początki i test cierpliwości

Padmanabhan: Kiedy przyjechałem, przez 11 miesięcy Swami nie powiedział do mnie ani słowa. Zacząłem mieć wątpliwości. Czy Go dobrze zrozumiałem? Ale to było jednoznaczne, to nie był sen. Powiedział: „Przyjedź, dam ci pracę”. Czekałem miesiącami, aż w końcu postanowiłem wyjechać. Spakowałem rzeczy i poszedłem na ostatni darszan, aby się pomodlić i pożegnać.
Wtedy On podszedł bardzo blisko i patrzył mi prosto w oczy, a ja zmieniłem swoje plany. Powtórzyło się to 3 albo 4 razy. On wiedział, że chcę wyjechać.
Było mi bardzo ciężko. Nie miałem pieniędzy. Pod koniec jadłem tylko jeden posiłek dziennie – obiad w stołówce. Żadnych śniadań, żadnych kolacji. Moja rodzina zniechęcała mnie do pozostania. W końcu kupiłem bilet powrotny. I właśnie tego dnia, kiedy miałem wyjeżdżać, On podszedł i powiedział: „Porozmawiam z tobą jutro”.

Nauka fotografii pod okiem Mistrza

Padmanabhan: Dwa dni później zawołał mnie. Dał mi aparat Nikon F. Zacząłem robić zdjęcia. Pierwsze rolki filmu były nieostre, poucinane głowy, poucinane ręce. Pozwalał mi podążać za sobą wszędzie – w przeciwieństwie do innych fotografów.
Pewnego dnia zapytał: „Robisz tyle zdjęć, gdzie one są?”. Przyniosłem album. Przeglądał każde zdjęcie i dawał mi instrukcje: „To powinno wyglądać tak”, „Nie bój się Mnie” oraz „Jestem niski, więc nie rób zdjęć od dołu. Powinieneś fotografować z tego poziomu”. Miesiąc później robiłem już bardzo dobre zdjęcia.

Pokora

Padmanabhan: Nie przypisuję sobie żadnych zasług, to wszystko Jego łaska.
Ted Henry: Jesteś bardzo pracowitym człowiekiem.
Padmanabhan: Tak, pracuję bardzo ciężko. Zaczynam o 4:00 rano i pracuję do 22:00. Kocham ciężką pracę. Dzięki temu poznałem ludzi z całego świata, mam przyjaciół w każdym zakątku globu.
Ted Henry: Jak długo trwało, zanim poczułeś w sercu, że jesteś oddanym wielbicielem Sai Baby? Czy to były tygodnie, miesiące?
Padmanabhan: To stało się jeszcze przed spotkaniem z Sai Babą. Już w 1979 roku poczułem zmianę. Stałem się innym człowiekiem.
Ted Henry: Co powiedziałbyś sceptykom lub ludziom, którzy nie mają silnej wiary?
Padmanabhan: Uważam, że nie mogę nikogo zmienić swoimi słowami. Ludzie muszą sami Go doświadczyć. To jedyna droga. Nie ma sensu tylko słuchać albo czytać o Nim. Trzeba Go doświadczyć.

Życie poza aszramem

Ted Henry: Mieszkasz poza aszramem i prowadzisz hotel (Sai Towers). Niektórzy twierdzą, że aby być „prawdziwym” wielbicielem trzeba mieszkać w aszramie. Jak sobie z tym radzisz?
Padmanabhan: Nie chcę nikogo krytykować, ale wiem, że Swami powiedział wielu ludziom: „Idźcie do Padmanabhana, to dobry człowiek, róbcie z nim interesy”. Z drugiej strony wiem, że niektórym odradzał przychodzenie do mnie. Przyjmuję oba te fakty ze spokojem. To, co mówią inni, nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, co mówi On. Gdyby jutro kazał mi zamknąć firmę, zamknę ją. Jeśli każe mi odejść, odejdę.

Największa radość

Ted Henry: Co było najbardziej satysfakcjonujące w twojej pracy? Prowadzenie hotelu, księgarni czy bycie fotografem?
Padmanabhan: Praca nad książką dała mi wiele radości, której nie potrafię opisać. Byłem też bardzo szczęśliwy jako fotograf. Pod koniec lat 80. otworzyłem pierwszy zakład fotograficzny w okolicy. Wcześniej zdjęcia z obchodów świąt (np. Gurupurnima czy Daśara) były dostępne dopiero po wielu miesiącach.
Kiedy zacząłem działalność, zdjęcia były gotowe następnego ranka. Podczas urodzin Swamiego, po zakończeniu wieczornych uroczystości, brałem taksówkę i jechałem do Bangalore. Tam czekał już przygotowany procesor do wywoływania zdjęć. Przez całą noc drukowaliśmy odbitki, pakowałem wszystko w plastikowe koperty i o 5:30 rano byłem z powrotem, by wręczyć je Swamiemu. Swami był bardzo zadowolony z tej pracy.

Relacja wewnętrzna

Ted Henry: Czy masz obecnie bezpośredni kontakt ze Swamim?
Padmanabhan: Teraz już nie rozmawia ze mną tak często. Wcześniej odbyłem z Nim blisko 100 rozmów, ale teraz czuję, że jest ze mną cały czas. Kiedyś cierpiałem, gdy do mnie nie mówił, ale teraz rozumiem, że przygotowywał mnie do przejścia na inny poziom.
Ted Henry: Czy kiedykolwiek coś dla pana zmaterializował?
Padmanabhan: Dla mnie nie, ale moja żona otrzymała złoty naszyjnik oraz mangala sutrę[8] na nasz ślub.

List od Billa Clintona i badania historyczne

Ted Henry: Słyszałem, że Prezydent USA – Bill Clinton – napisał do Ciebie list w sprawie książki?
Padmanabhan: Tak, potwierdził otrzymanie książki i napisał, że ją czyta. Gary Belz[9], który jest bliskim przyjacielem Clintona, przekazał mu ją i wspomniał, że prezydentowi bardzo się podoba. Gary starał się nawet, aby Clinton odwiedził Puttaparthi. Prezydent pomagał w dostawie sprzętu medycznego do tutejszego szpitala.
Ted Henry: Spotkałeś wielu starszych wiekiem wielbicieli z lat 40. Co było w nich najciekawsze?
Padmanabhan: Spotkałem ponad 40 byłych kolegów z czterech różnych szkół. Są w Jego wieku, mają po 70, 80, 90 lat. Bardzo Go kochają. Spotkania z nimi podczas pracy nad książką sprawiły mi ogromną radość. To daje mi pewność, że jestem we właściwym miejscu.

Od Redakcji: Zakończenie

Historia R. Padmanabhana to coś więcej niż tylko opowieść o powstaniu książki czy prowadzeniu hotelu. To żywy dowód na to, że droga duchowa często wiedzie przez prozę codzienności – przez cierpliwość w milczeniu, rzetelność w pracy i odwagę w przełamywaniu własnych ograniczeń.
Dla wielu z nas postać Padmanabhana pozostanie symbolem „mostu” łączącego tradycyjne Indie z poszukującym Zachodem. Jego tytaniczna praca nad archiwizacją wczesnych lat życia Swamiego pozwoliła ocalić od zapomnienia historie, które w przeciwnym razie odeszłyby wraz z ostatnimi świadkami tamtych lat.
– opracowanie i tłumaczenie: E.GG. (przy wsparciu AI)
Wydawca książki, R. Padmanaban, „Love Is My Form” przesłał ją w roku 2001 do ówczesnego prezydenta USA – Billa Clintona. W odpowiedzi otrzymał list. Poniżej tłumaczenie tego listu (u samego dołu kopia oryginału).
Willian Jefferson Clinton, 15 czerwca 2001
List personalny
R. Padmanaban, Sai Towers Publishing,
Sai Towers Brindavan
Numer 23/1142, Vijayalakshmi Colony
Kadugudi, Bangalore – 560 067
Drogi Przyjacielu,
Dziękuję bardzo za Love Is My Form, które przekazał mi Gary Belz.
To bardzo miłe, że podzieliłeś się ze mną swoją pracą. Doceniam Twoją uprzejmość.
Dziękuję również za Twój list. Twoje wsparcie dla moich działań na rzecz pomocy mieszkańcom Indii, zwłaszcza w Gudźaracie, jest dla mnie bardzo ważne. Cieszę się, że poświęciłeś czas, aby napisać do mnie.
Z wyrazami szacunku, Bill Clinton
 
[1] Nagranie przez niemal dwie dekady uznawane było za zaginione lub zniszczone. Format zapisu: Oryginał został nagrany na taśmie magnetycznej, która z biegiem lat ulega degradacji (tzw. „zespół lepkiej taśmy”). Dzięki pasjonatom z archiwum SoulJourns, nagranie udało się odnaleźć w prywatnych zbiorach w USA, a następnie poddać cyfrowej obróbce dźwięku i obrazu. Jest to jedyny zachowany wywiad wideo, w którym Padmanabhan tak szczegółowo opisuje moment, w którym Swami „zaprogramował go” do roli fotografa, kładąc dłoń na jego głowie.
[2] Kulisy powstania „Love Is My Form (Miłość jest Mą formą)” – Książka Padmanabhana to nie tylko biografia, to ogromne przedsięwzięcie badawcze i praca detektywistyczna. Aby potwierdzić daty i fakty, Padmanabhan dotarł do ksiąg wieczystych z lat 20. XX wieku oraz rejestrów szkolnych, do których nikt wcześniej nie zaglądał. Wiele fotografii w książce to zrekonstruowane stare odbitki, które autor znajdował w rodzinnych kufrach pierwszych wielbicieli. Często były one wyblakłe i zniszczone przez wilgoć. Padmanabhan odrzucił wiele popularnych opowieści o cudach z dzieciństwa Baby, jeśli nie był w stanie potwierdzić ich u co najmniej dwóch niezależnych, żyjących świadków.
[3] Ted Henry To wybitna postać amerykańskiego dziennikarstwa. Przez blisko 40 lat (do przejścia na emeryturę w 2009 roku) był głównym prezenterem wiadomości i dziennikarzem śledczym w stacji WEWS-TV (ABC) w Cleveland w stanie Ohio, w USA. Jako wielokrotny zdobywca nagród Emmy, Ted wniósł do świata duchowych poszukiwań standardy najwyższej próby: rzetelność, dociekliwość i umiejętność budowania głębokiej narracji. Po latach relacjonowania wydarzeń politycznych i społecznych, Ted (wraz z żoną Jody) postanowił wykorzystać swój talent do dokumentowania „podróży duszy” (stąd nazwa SoulJourns). Jego spokojny, a jednocześnie konkretny styl prowadzenia rozmów sprawia, że jego wywiady są uznawane za najbardziej wartościowe źródła archiwalne dotyczące wielbicieli Sathya Sai Baby.
[4] SoulJourns (Duchowe podróże) To niezależny projekt dokumentalny, który stał się najważniejszym na świecie wideo-archiwum wywiadów z osobami związanymi z Sai Babą. SoulJourns oficjalnie nie reprezentuje Organizacji Sai, ale jest owocem prywatnej pasji i profesjonalizmu Teda Henry i jego żony Jody. Dzięki temu wywiady są szczere, często poruszają trudne tematy i pokazują ludzką stronę duchowej ścieżki. Projekt ten ocalił od zapomnienia dziesiątki relacji (takich jak wywiad z R. Padmanabhanem), które bez profesjonalnego oka Teda Henry’ego mogłyby nigdy nie zostać zarejestrowane w tak wysokiej jakości.
[5] Legendarny Hotel Sai Towers – W wywiadzie Padmanabhan wspomina o prowadzeniu hotelu poza murami aszramu. Dla wielu osób postronnych może wydawać się to zwykłym biznesem, jednak w historii Puttaparthi Sai Towers odegrało rolę szczególną. Gdy Padmanabhan otwierał hotel i księgarnię w 1990 roku, Puttaparthi było wciąż odizolowaną wioską. Sai Towers stało się pierwszym miejscem o standardzie zbliżonym do zachodniego, co przyciągnęło rzesze obcokrajowców. To właśnie tam, w kawiarni i księgarni hotelowej, spotykali się ludzie z całego świata, by wymieniać się doświadczeniami, czytać najnowsze publikacje i oglądać zdjęcia wykonane przez samego Padmanabhana. Istnienie hotelu budziło kontrowersje wśród konserwatywnych rezydentów aszramu. Jednak dla Padmanabhana kluczowe było to, że sam Sai Baba zachęcał ludzi do korzystania z jego usług, mówiąc: „To dobry człowiek, idźcie do niego”. Księgarnia Sai Towers stała się najważniejszym punktem dystrybucji niezależnych publikacji o Sai Babie. To tam narodziły się plany wydania „Love Is My Form” i innych unikalnych albumów fotograficznych, które dziś stanowią bezcenne archiwum historyczne.
[6] Legendarny aparat Padmanabhana – Nikon F – wprowadzony na rynek w 1959 roku, był pierwszą lustrzanką jednoobiektywową (SLR), którą masowo zaakceptowali profesjonalni fotoreporterzy, w tym ci relacjonujący wojnę w Wietnamie. Aparat ten słynął z bycia niemal niezniszczalnym. Padmanabhan, pracujący w trudnych indyjskich warunkach – w kurzu i upale – potrzebował sprzętu, który nigdy nie zawiedzie.
[7] Ooty – górska miejscowość w Indiach, gdzie Sai Baba często przebywał w okresie letnim.
[8] Mangala sutra – święty naszyjnik, który pan młody zakłada pannie młodej podczas hinduistycznej ceremonii ślubnej. Jest odpowiednikiem zachodniej obrączki i symbolem statusu mężatki.
[9] Gary Belz – znany amerykański producent muzyczny i bliski przyjaciel Billa Clintona. Był pośrednikiem w przekazywaniu informacji o Sai Babie.

Wydawca książki, R. Padmanaban, „Love Is My Form” przesłał ją w roku 2001 do ówczesnego prezydenta USA – Billa Clintona. W odpowiedzi otrzymał list. Obok kopia oryginału.