Senior z Rosji
Pan F.N. Siemonowicz
artykuł był publikowany w języku rosyjskim

     Jestem 87-letnim mieszkańcem Rosji. Moje życie było trywialne i pełne banałów. Nie znałem Boga, byłem człowiekiem pełnym kompleksów i zawiłości. Nigdy nie myślałem o duszy i duchowości. Interesowało mnie tylko codzienne życie. Piłem i jadłem, jadłem i piłem...
    Pod koniec mojego życia pozostało mi tylko słabe zdrowie i schorowane ciało, zaniki pamięci i ograniczenia w poruszaniu się. Skazany byłem na codzienne zażywanie lekarstw. Nieco ponad rok temu moja córka Galina podarowała mi portret Śri Sathya Sai Baby i dwie małe książeczki o Nim. Portret Sai został powieszony w taki sposób, że Jego wizerunek znajdował się przed moimi oczami przez większą część dnia. Zacząłem czytać te książeczki strona po stronie – moim zwyczajem była jedna strona dziennie. Jedną z moich wielu dolegliwości był słaby wzrok. Obejrzałem również film o Sathya Sai w domu mojej córki. Zacząłem uczęszczać na spotkania Sai. Informacje, które otrzymałem o żywym Bogu przebywającym wśród nas na ziemi, w Jego różnorodnych przejawach, dały mi, można powiedzieć, nowe życie, i głęboko w to wierzę. Od tamtej pory przyjąłem Śri Sathya Sai za żyjącego Boga. Błagałem Go o miłosierdzie i prosiłem, aby obdarzył mnie wiedzą, wzmocnił mojego ducha i przywrócił mi zdrowie. Śri Sathya Sai naprawdę mnie wysłuchał.
    Nie widzę Go duchowym wzrokiem ani wewnętrznym wglądem. Wydaje się, że na to jest już za późno, a jednak rozpocząłem duchowe praktyki. Nie jestem jednak systematyczny, dlatego mój „małpi umysł” łatwo się rozprasza. Mimo to moje ciało fizyczne zaczęło przechodzić pozytywną zmianę. To tak, jakbym nigdy nie miał nadciśnienia; moje ciśnienie krwi ustabilizowało się z 220/100 do 130/70. Wszystkie te pozytywne zmiany zaszły bez leków. Moje stopy, które były sine z powodu zakrzepicy, teraz stały się białe jak śnieg i różowe jak u niemowlęcia. Moje niekontrolowane oddawanie moczu i moczenie nocne ustały i zniknęły. Ta dolegliwość była spowodowana nieudaną operacją gruczołu prostaty, którą przeszedłem wcześniej i która stała się dla mnie wielką psychiczną torturą. Moje ciało fizyczne pozbywa się teraz swoich negatywnych aspektów, a ja zacząłem odzyskiwać siłę i wigor. Życie przynosi wzloty i upadki, których nie można uniknąć. Z radością mogę powiedzieć, że mój duch stał się silny i nie boję się już śmierci. Zacząłem czuć się integralną częścią Wszechświata.
   Pragnę, aby wszystkim towarzyszyło światło i miłość i aby wszyscy wiedzieli, że Śri Sathya Sai jest z nami!
 rozdział z książki: „Wspaniałość Sathya Sai” wydanej na Jego 70. urodziny, 23 listopada 1995. – tłum. E.GG.