Strażnicy nadal odmawiali pomocy. Mój mąż
wrócił do domu i powiedział: „idziemy spać i zostawmy dom otwarty. Do
jutrzejszego ranka wąż albo sam odejdzie, albo znajdziemy pomoc”. Nie potrafię
opisać mojej ulgi. Tak, to była odpowiedź Baby. Zrobiliśmy tak, jak
zasugerował. Nie więcej niż 5 minut później zobaczyłam węża z okien sypialni, który
opuścił dom i odszedł.
z książki „Africa
for Sai Baba” – tłum. E.GG.