Chciałam
pobiec z powrotem do pociągu, aby podzielić się radością ze znajdującymi się w
nim wielbicielami Sai. Obejrzałam się, ale gdzie był pociąg? Biorąc pod uwagę
odległość między nami, wyglądał jak mała zabawka. Jak opętana zaczęłam biec w
jego stronę. Bieg powrotny był ciężką próbą sił. Moje stopy wydawały się odmawiać
posłuszeństwa. Dyszałam ze zmęczenia, ale nie miałam wyboru. Wkrótce pociąg
zaczął wyglądać na większy. Czy się zatrzymał, czy pokonałam dzielący nas
dystans? W ciągu następnych kilku chwil byłam już blisko niego. Nie było tam
żadnej stacji kolejowej, a mimo to pociąg zatrzymał się, jakby tylko po to, aby
mnie zabrać. Jak to możliwe? Ale zanim zdążyłam pomyśleć, prawie zemdlałam.
Lekarz i kilka innych osób pomogli mi wejść do pociągu. Położyli mnie na łóżku
i podali do wypicia wibhuti rozpuszczone w wodzie oraz nałożyli trochę na moje
czoło. Wkrótce odzyskałam siły. Nie potrzebowałam innych lekarstw.
źródło:
Sanathana Sarathi, grudzień 1980 – tłum. E.GG.