Medycyna Sai - The ‘Saience’ of Medicine – część 3
gdzie współczesne medycyna spotyka się z duchowością
pani dr Hiramalini Seshadri i pan dr Seshadri Harihar
Rozdział 1 – c.d. Innym cudem, który poruszył moje
serce, było to, co w latach pięćdziesiątych Sai Baba uczynił dla Krisznana,
jednego z moich pacjentów. Krisznan był wówczas podinspektorem policji drogowej.
W tamtych czasach nie było jeszcze nadajników walkie-talkie i policjanci kierujący ruchem stali przez cały czas
na drodze. Któregoś wieczoru Krisznan dowiedział
się od kogoś, że święty nazywany Śri Sathya Sai Babą odwiedzi pewien dom.
Postanowił wybrać się tam rankiem i złożyć Mu hołd, a potem wrócić do codziennych
obowiązków. Kupił girlandę z kwiatów i wraz z przyjacielem wyruszył jeepem w
drogę. Na miejscu okazało się, że właśnie trwają bhadżany inie
mogą podejść do Baby. Ponieważ zrobiło się późno, postanowili się wycofać.
Jednak uparty jeep nie chciał ruszyć. Wielbiciele Swamiego sugerowali im z
nadzieją, że skoro próbują odjechać bez zgody Baby, to motor w jeepie z
pewnością nie zapali. Zatem Krisznan i jego przyjaciel poddali się i zjedli z
nimi obiad. Gdy w końcu spotkali się z Babą i podali Mu wyblakłą girlandę,
dzień zdążył zmienić się w wieczór. Baba zmaterializował wibuthi, pobłogosławił
ich i odjechał. Gdy włączyli zapłon w samochodzie, okazało się, że jeep w cudowny
sposób ożył! W domu Krisznanan przeżył szok. Jego ojciec
i brat wrzeszczeli na niego: „Gdzie ty u licha byłeś? Wydarzyły się dzisiaj dwa
poważne wypadki!” Krisznan spędził bezsenną noc. Zastanawiał się jaka czeka go
kara za tak poważne naruszenie obowiązków – zawieszenie, wniosek rozpoczynający
postępowanie, degradacja, a może przeniesienie w miejsce zapomniane nawet przez
Boga? Następnego ranka skierował się do pracy wolnym krokiem. „Proszę pana, co
mógł pan więcej zrobić?”, zapytał posterunkowy ze współczuciem. Krisznan nie
wiedział jak na to zareagować. Wzruszył ramionami, powoli się wycofał i wszedł
do biura szefa. „Co za tragedia”, zaczął szef, a potem westchnął i dodał: „Co
by nie było, zrobiłeś wszystko co było w twojej mocy!” Krisznan nie mógł
wyobrazić sobie co się stało. Później, zebrawszy wszystko co usłyszał od różnych
osób zrozumiał, że ‘był’ obecny przy obu wypadkach i jak twierdzili urzędnicy,
zrobił wszystko co było w jego mocy. Wtedy pojął – Baba przyjął jego postać i
robił co tylko mógł, podczas gdy on w innym miejscu śpiewał radośnie bhadżany!
Wrócił biegiem do Baby i upadł Mu do stóp. Powiedział, że chce zrezygnować z
pracy i przyłączyć się do Niego. Ale Pan nie zgodził się na to, ponieważ
Krisznan musiał spłacić swą karmę. Upewnił Krisznana, że zawsze z nim
pozostanie i pobłogosławił Go. Tak gorąco kocha nas Pan![1] Panowanie Baby nad naturą jest niesamowite.
R. Balapattabhi, wieloletni wielbiciel Bhagawana, zanotował co wydarzyło się w
1944 r. Cytuję: „Rankiem, gdy jedliśmy śniadanie, Baba wyszedł przed mandir.
Rozmawiał z jednym z nas. Potem zwrócił się do mojego szwagra i rzekł: ‘Gupta,
spójrz na to drzewo. Jak wygląda?’ Gupta odpowiedział: ‘Swami! Jest suche.
Nadaje się tylko na podpałkę.’ Baba zamachał ręką w kierunku drzewa. I stał się
cud! Drzewo wróciło do życia, okrywając się świeżym, zielonym listowiem.”[2] Innym pamiętnym drzewem
jest tamaryndowiec stojący na skalistym wzgórzu w Parthi. Na rozkaz Baby rodzi
wszelkiego rodzaju owoce! Mango, gruszki, guawy, morele… może na nich wyrosnąć
co Swami zechce. Moja droga przyjaciółka, pani profesor Leela Mudaliar trzymała
przez długi czas w formalinie jabłko z tego drzewa, wyrosłe na gałązce pokrytej
liśćmi tamaryndowca! Prawdziwy botaniczny ewenement.[3] Opis cudów Sathya Sai Baby
wymaga napisania kolejnej książki! Dlatego ograniczyłam się tylko do dania wam
ich przedsmaku. Z medycznego punktu widzenia, tym co
przyciąga naszą uwagę są cuda, które Swami czyni dla pacjentów i cuda
instytucjonalne, do których zaliczamy utworzenie dwóch Instytutów Wyższych Nauk
Medycznych Śri Sathya Sai (SSSIHMS). Gdy dowiadujemy się o 15000 m2 powierzchni
i 300 łóżkach w szpitalu w Puttaparthi, opisywanym jako architektoniczny i medyczny
cud, zaistniały w czasie krótszym niż sześć miesięcy, zapewniający pacjentom od
dziewięciu lat całkowicie za darmo pełną gamę usług z zakresu podstawowej i
specjalistycznej opieki medycznej, to mamy się nad czym zastanawiać. Liczby
mówią same za siebie. Od początku jego powstania do końca marca 2002 r.
przyjęto w nim 750000 pacjentów, wykonano 11661 operacji kardiologicznych,
11395 zabiegów kardiochirurgicznych, 294652 echokardiografii; 16819 operacji
nerek, w tym 74 transplantacje, 18083 operacji okulistycznych i wszystko to
całkowicie bezpłatnie![4] Jest to coś, czego nawet
najbogatsze, najbardziej rozwinięte kraje świata nie są w stanie uczynić. Aby
skrócić nieuniknioną listę oczekujących, przyciąganych przez tak wysokiej
jakości opiekę medyczną, Swami wybudował w Bangalore jeszcze większy Instytut
Wyższych Nauk Medycznych Śri Sathya Sai, w którym wykonuje się ponadto zabiegi
neurochirurgiczne. On również nie posiada działu rozliczeniowego! Te szpitale
są nieskazitelnymi przykładami na to, co może osiągnąć partnerstwo ludzi i
Boga. Oszukani potęgą złudzenia, które w
istocie oznacza akceptację świata w dobrej wierze, możemy skłaniać się do
przypisywania faktu powstania tych szpitali irracjonalnemu ludzkiemu idealizmowi
połączonemu z przypadkowym sukcesem. Żeby nie wpaść w tę pułapkę, pozwólcie mi
zrelacjonować cuda medyczne, jakie Sathya Sai Baba stworzył dla osób
indywidualnych i które w obliczu naszej obecnej wiedzy można jedynie opisać
jako ewenementy. Baba ożywia martwych. Osobiście zweryfikowałam taki przypadek
rozmawiając z córką i żoną pana Kuppama Radhakrishnana, który zmartwychwstał
dzięki Babie w trzy dni po swojej śmierci. Zmartwychwstanie Waltera Cowana,
amerykańskiego wielbiciela, było badane i weryfikowane zgodnie z autentyczną,
amerykańską tradycją dziennikarską, legalną i medyczną, tak długo, dopóki nie
pozostał nawet cień wątpliwości.[5] W królestwie chirurgii, Swami często
materializuje instrumenty i operuje pacjentów.[6] Wielu innym po prostu
życzy wyzdrowienia! Czasami tym życzeniom towarzyszy materializacja talizmanu
lub wibuthi (świętego popiołu). Czasami wibhuti po prostu materializuje
się dla pacjenta na nowo w miejscach odległych od fizycznej obecności Bhagawana.
Wielokrotnie byłam osobiście tego świadkiem i opisałam jeden z takich przypadków.
Pozwólcie, że zacytuję fragment tamtego artykułu: „Dzięki Bogu, jedna z moich
przyjaciółek została uleczona z nowotworu. Miała 84 lata, a jej mąż 93.
Wspólnie wielbili Sai Babę przez wiele lat. Kobieta zachorowała na raka
jajnika, wykrytego dopiero po tym jak już się rozprzestrzenił. Usuwano jej
płyny z płuc i z brzucha. Podano jej chemioterapię, której nie tolerowała. Jej
mąż naturalnie pragnął, żeby ją wyleczono i żeby żyła. Ona jednak błagała Boga:
„Mam 84 lata i żyłam pełnią życia. Proszę zabierz mnie stąd bez bólu.” Była zbyt słaba, żeby przyjechać do
Puttaparthi, ale wszechwiedzący Pan usłyszał jej modlitwę. Zmaterializował dla
niej wibhuti w Chennai. Przyjęła je i proszę, ból zniknął! Co więcej,
nabrała dobrego apetytu i wpadła w szał jedzenia objadając się uwielbianymi
przez siebie lodami i kremami. Oczywiście, my lekarze nie wiedzieliśmy o tym.
Tłumaczyliśmy sobie: efekt placebo, po prostu dobre samopoczucie. Kiedy pewnego
dnia poczuła ostry ból w brzuchu i musiano ją szybko przewieźć do szpitala,
każde z nas stwierdziło: „A nie mówiłem?”, „A nie mówiłem?” Jednak Swami śmiał
się ostatni. Wykonaliśmy skan. Nie było na nim nawet śladu guza. Wykrył tylko
przepuklinę. Pisząc to zrozumiałam, że nawet ona zniknie. To był prawdziwy cud. Na tym nie kończy się ta historia.
Deszcz łask nie padał, lecz lał się! Kiedy wrócili do domu, mąż odkrył, że
zniknął medalion ślubny jego żony, tirumangaljam, który nosiła na
łańcuszku na szyi. Owa dobra niewiasta miała trzy medaliony ślubne – ten, który
otrzymała w dniu ślubu, drugi, który dostała na sześćdziesiąte urodziny męża i
trzeci, który otrzymała na jego osiemdziesiąte urodziny. Cierpiąc na bóle
nowotworowe, zdjęła je wszystkie. Teraz jeden z nich zginął. Wujek przeczesał
cały dom. Zastanawiał się, który ze służących go podwędził. I proszę! Znaleźli
go! Teraz jednak wyglądał nieco inaczej. Złoto zdawało się być nowe i ciężkie.
Nie muszę dodawać, że wiekowa para była absolutnie szczęśliwa i każdym swoim
oddechem śpiewała imię Swamiego. Czasami Swami przychodzi we śnie i
uzdrawia. Nasz przyjaciel, pan Sridhar, jest jedynym z tych szczęśliwych
pacjentów, którzy zostali uleczeni podczas ‘operacji we śnie’. Po prześwietleniu
promieniami Roentgena chirurg laryngolog poprosił go, żeby poczekał, dopóki
zdjęcie nie zostanie opisane oraz oznajmił, że w tym czasie wykona nakłucia
zatok, żeby usunąć zebrany tam materiał. Pomysł nakłucia igłą przeraził Sridhara,
więc zamiast czekać, pospieszył do domu, żeby z całego serca modlić się do Baby
o uleczenie. Tej nocy Baba przyszedł do niego we śnie. ‘Zobaczył’ jak Baba
wkłada igłę w jego zatoki i usuwa z nich jakieś paskudztwo. Potem Sridhar
odpłynął w sen. Kiedy wstał rano, był zdziwiony widząc na poduszce liczne ślady
krwi i ropy. Ale nie czuł najmniejszego bólu i bez trudu oddychał! Zrozumiał,
że kryje się za tym coś więcej niż to uchwycił we śnie. Podziękował Babie z
całego serca. Wieczorem udał się do chirurga laryngologa. Zrobiono mu nowe
prześwietlenie. Lekarz był zdziwiony odkrywając, że wszystko jest w normie![7] Pytanie: „Chwileczkę! Przywracanie martwych do
życia? Materializowanie instrumentów chirurgicznych? Podaj mi jeszcze jeden
przykład! W tej epoce natychmiastowej komunikacji, jeśli, jak powiadasz,
pojawiają się takie fenomeny, jest to po prostu niemożliwe, żeby światowe media
nic na ten temat nie wiedziały. Zdarzenie, podczas którego posąg Ganeszy pił
mleko, zostało opisane we wszystkich gazetach i w internecie. A ty twierdzisz,
że człowiek wyglądający jak ty i ja czyni nadludzkie rzeczy a uczeni o tym nic
nie wiedzą? Nie uwierzę w to! Słyszysz?” Ale tak jest. Inkarnująca się
Najwyższa Świadomość lub inaczej Najwyższy Bóg przejmuje kontrolę nad światem.
Oznacza to także, że jeśli tak zdecyduje, to ty się o Nim nie dowiesz! Jest to
prawdopodobnie największy cud ze wszystkich, ponieważ Baba czyni te wszystkie
nadzwyczajne rzeczy od trzech czwartych wieku, a jednak moce rządzące Ziemią
nie przebudziły się na nie! Baba mówi z uśmiechem, że dzieje się tak, ponieważ
On sobie tego życzy. Kiedy grupa zachodnich wielbicieli prosiła Go o pozwolenie
na zawiadomienie świata o Jego przybyciu, nie dopuścił do tego. Odpowiedział,
że jeszcze nie przyszedł na to czas i że stanie się to w odpowiedniej chwili.
Stwierdził, że zablokował to ogłoszenie po pierwsze po to, aby szczerzy poszukiwacze,
którzy zasłużyli sobie na szansę stania się bliskimi i drogimi Awatarowi,
otrzymali ją.[8]
Awatar jest panem czasu i wydarzeń. To On decyduje, ile i kiedy chce o sobie
powiedzieć. Teraz się jednak wydaje, że Jego
globalne nadejście jest tuż, tuż. Imię Sathya Sai wibruje na całej Ziemi i czujemy,
że to tylko sprawa czasu nim cała ludzkość skieruje oczy na tą drobną figurkę
liczącą sobie pięć stóp i trzy cale wysokości, którą najlepiej jest opisać jako
Miłość chodzącą na dwóch nogach, dającą nadzieję i wsparcie. Jak wspomniałam
wcześniej, Baba wykorzystuje cuda, by przyciągnąć naszą uwagę, gdyż wtedy
chcemy Go słuchać i zaczynamy zmieniać swoje życie. Tak samo jak Śirdi Baba, On
również używa prostych słów, żeby przekazać nam najwyższe nauki. Oto niektóre z
Jego przewodnich haseł: Kochaj wszystkich, wszystkim służ. Zawsze pomagaj, nigdy nie krzywdź. Pieniądze
przychodzą i odchodzą. Moralność
przychodzi i wzrasta. Mówisz: „ja chcę spokoju”. Usuń „ja” i usuń „chcę”, a pozostanie ci
„spokój”! Miłość żyje dawaniem
i wybaczaniem. Ego żyje braniem
i zapominaniem. Posiadanie nie jest dobrym przywiązaniem. Mówicie, że Boga
nigdzie nie ma. Ja mówię, że Bóg jest
teraz tutaj. Zacznij dzień miłością. Wypełnij dzień miłością. Zakończ dzień
miłością. Oto droga do Boga jest. Jest tylko jedna
religia, religia miłości. Jest tylko jedna
kasta, kasta ludzkości. Jest tylko jeden
język, język serca. I jest tylko
jeden Bóg, który jest wszechobecny. Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem –
dlatego nazywamy go prezentem. (To ostatnie przesłanie zmaterializowało się na kawałku papieru i
zostało przekazane wielbicielom przez Babę.) Wróćmy jednak do teraźniejszości oraz
do świata medycyny. Pytanie: „Jeśli mówicie, że taka Istota chodzi
teraz wraz z nami po Ziemi, to jest to najlepsza rzecz jaka mogła przytrafić
się ludzkości! Skoro jednak potrafi robić te wszystkie nadzwyczajne rzeczy, to
dlaczego nie uczyni czegoś, żeby pomóc światu? Świat nigdy nie był jeszcze taki
straszny. Zobacz, jakie mamy choroby! Spójrz na epidemię AIDS w Afryce. Dlaczego
czegoś z tym nie zrobi?” Niemal słyszę twój ból, drogi
czytelniku, więc odpowiadam: ponieważ Jego wolą jest, aby ten dramat trwał.
Poza tym nie inkarnował się po to, żeby leczyć tylko choroby. Jego misja sięga
znacznie wyżej. Przyszedł wprowadzić ludzkość na drogę prowadzącą do Boga. Pytanie: „Jakąż On ma relację z Bogiem? I o co
dokładnie chodzi z tym stworzeniem, narodzinami, życiem i śmiercią? A co z
koncepcją Boga? Jak pogodzić to wszystko ze współczesną medycyną?” Odpowiedź: Niemal czytam wasze myśli! Współczesna
medycyna jest nauką racjonalną, przyjmującą powstałą teorię tylko po należytej
obserwacji, koniecznych eksperymentach i znaczących dowodach. To co robią obaj
Sai (Shirdi Sai i Sathya Sai) w królestwie medycyny (nawet gdy to czytacie)
jest nie do pogodzenia z obecnym stanem wiedzy medycznej. Nie można tego
studiować przy użyciu standardowych metod, ponieważ badania medyczne zależą od
mierzalnych, dostrzegalnych bytów fizycznych! A jednak musimy zaakceptować te
fenomeny, ponieważ zachodzą tuż obok nas, a dokładnie tuż przed naszymi oczami!
Dlatego warto poznać najnowsze trendy w fizyce. Wraz z odkryciem, że różni
obserwatorzy mogą w odmienny sposób wpływać na zachowanie tzw. materii obojętnej,
wszystkie nasze teorie na temat absolutnej i całkowitej odtwarzalności muszą zostać
odrzucone. Współczesna fizyka wierzy, że wszystkie obiekty w kosmosie wpływają
jedne na drugie, nawet jeśli są oddalone od siebie o miliony kilometrów. Ulega
też zmianie koncepcja odnosząca się do żywych i nieżywych istot, tak jak
tradycyjnie wykładają ją w szkołach, ponieważ wydaje się, że w cząstkach
subatomowych, składających się na tak zwaną obojętną martwą materię, jest
bardzo dużo życia! Odkryto również energie szybsze od światła.[9] Starożytni przypisywali tę
właściwość myślom. Badania z podwójnie ślepą próbą wykazały, że ci pacjenci na
oddziałach intensywnej opieki medycznej, którzy się modlili, czuli się znacznie
lepiej od pacjentów, którzy się nie modlili. A modlitwa jest tylko skoncentrowaną,
wypełnioną miłością myślą. Jedyny sposób, dzięki któremu możemy zyskać choćby
przebłysk zrozumienia medycznych fenomenów Sai polega na dokonaniu kwantowego
przeskoku z mierzonego, wyczuwalnego i fizycznego do niemierzalnego, niezauważalnego
i niefizycznego; przeskoku od rozumienia i logiki do intuicji i doświadczenia;
z głowy do serca; od nauki (ang. science)
do Saience! Jak jednak tego dokonać? Jako para
lekarzy dążących do osiągnięcia tego celu i potykających się na tej ścieżce, możemy
podzielić się z wami naszymi odkryciami w sposób tak obiektywny jak to tylko
możliwe, abyś ty również, drogi czytelniku, wyruszył we własną podróż od science of medicne do the Saience of medicine.
Dżej
Sairam!
c.d.n.
tłum. J.C.
[1]Seshadri Hiramalini: God in our midst – Poornavatar Śri Sathya Sai Baba - opublikowne
przez Giggles, Taj Connemara Hotel, Chennai, 2000 [2] Balapatabi, R. Nectarine: Leelas of Bhagawan Sri Sathya Sai Baba -
opublikowne przez Sai Towers; Puttaparthi;
2001 [3] Leela, M.L.: Lokanatha Sai - opublikowne przez Sri Sathya Sai Mandali Trust, Guindy, Chennai [4]P.R.O. Information
from SSSIHMS Prasanthi Gram, Puttaparthi [5] Hislop John: rodział The Resurrection of Walter Cownan w
książce My Baba and I, Sri Sathya
Sai Books and Publications Trust, oraz Hislop John: Seeking Divinity, wydane przez Sri
Sathya Sai Books and Publications Trust, 1998 [6] Balapattabi, R.: Necterine Leelas of Bhagawan Sri Sathya Sai Baba, wydane przez: Sai Towers Publications, Puttaparthi
2001 [7] Sridhar – osobista informacja [8]Seshadri Hiramalini: God in Our Midst, p. 121 [9]Pearce Wright: „Is
Travel Faster than the speed of light possible?” - The London Times, 29. listopada
1988r.