numer 25 - styczeń-luty 2005

Głowa w lesie, a ręce w społeczeństwie

Anil Kumar - niedzielny wykład 9 lutego 2003

Om...Om...Om..  Sai Ram

Z czcią u lotosowych stóp Bhagawana

Drodzy Bracia i Siostry

Tematem dzisiejszego ranka jest często przytaczany cytat: „Głowa w lesie, a ręce w społeczeństwie”. Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami na ten temat.

Nim jednak cokolwiek powiem, chciałbym zwrócić waszą uwagę na fundamentalny problem, który – jak się zdaje – uszedł uwadze. Powiadamy, że życie jest paradoksem. Myślimy, że życie wypełnione jest sprzecznościami. Nie zgadzam się z tym. Życie nie jest i nigdy nie było wypełnione sprzecznościami. Życie nie jest paradoksalne. Mogą występować ewidentne sprzeczności, istnieje jednak naturalna ciągłość, naturalna ewolucja i ukryta przemiana. Z zewnątrz może to sprawiać wrażenie sprzeczności, może to wyglądać, jakby nie istniały przeciwne bieguny. Jednak w rzeczywistości tak nie jest. Jedno jest kontynuacją lub następstwem drugiego. Sumując to jednym zdaniem, można powiedzieć, że życie jest „całością”. Życie jest jednością, jest całkowite, a nie częściowe.

Oto przykład: dzień i noc są nierozerwalne. Dzień prowadzi do nocy, a noc do dnia. Rezultatem jest to, że dzień i noc stanowią całość. Nie są w sprzeczności. Noc wypełniona jest ciemnością, a dzień jasnym światłem. Mimo, że dzień i noc wydają się być przeciwieństwem, w rzeczywistości stanowią one jedność. Dzień posiada światło dzienne, a noc ciemność. Jedno i drugie tworzą dzień. Zgadza się? Jedno prowadzi do drugiego. Nie mogę powiedzieć: „Pragnę tylko nocy” albo „Chcę jedynie dnia.” Dokonanie wyboru jest niemożliwe. Byłoby głupotą wyrażanie preferencji wobec dnia lub nocy.

Zatem moi przyjaciele, życie posiada strony zarówno pozytywne, jak i negatywne, ma sukcesy i porażki, korzyści i straty, zwycięstwo i przegrana. Wszystko to idzie w parze. A ponieważ posiadamy preferencje, przekonujemy się, że życie staje się trudne i uciążliwe, jest bolesne, jeśli posiadamy preferencje. Jeśli jednak nie dokonujemy wyboru, życie staje się piękne. Podoba się to wam, czy też nie, co ma się stać i tak się stanie. To, co jest przeznaczone, wydarzy się. Najlepszą rzeczą jest nie dokonywanie wyboru. W tym właśnie kontekście chciałbym podzielić się istotnymi aspektami dotyczącymi tematu dzisiejszego wykładu.

Głowa i ręce są symbolami

Mamy do czynienia z dwiema skrajnościami: jedną jest „głowa w lesie”, a drugą „ręce w społeczeństwie.” Zdawać się może, że stanowią one sprzeczność, ale tak nie jest. Ręce, które są w społeczeństwie, mogą pomóc ci trzymać głowę w lesie.

Ręce i głowa są symbolami. Nie znaczy to, że mam odciąć głowę i zostawić ją w lesie albo odciąć ręce i trzymać je w społeczeństwie – to nie jest tak. Głowa i ręce są symbolami. Społeczeństwo oznacza miejsce, w którym żyjemy. Oznacza ono wzloty i upadki, które są naszym udziałem. Społeczeństwo to również reputacja, status, prestiż, klasa lub kasta społeczna albo polityczna – wszystkie te aspekty tworzą to, co nazywamy społeczeństwem.

„Ręce w społeczeństwie” oznacza, że jestem w społeczeństwie. Urodziłem się w społeczeństwie i jestem jego częścią. Wzrastam w społeczeństwie i kończę w nim swoje życie. Nikt zatem nie może powiedzieć, że nie ma niczego wspólnego ze społeczeństwem. Jeśli ktokolwiek twierdzi w ten sposób, oznacza to, że nie rozumie. Nie jesteśmy w stanie istnieć bez społeczeństwa. Korzystamy jego dobrodziejstw. Zatem, moi przyjaciele, „ręce w społeczeństwie” odnosi się do naszej podstawy, do naszej egzystencji, do naszego bytu, naszego utrzymania.

Inną skrajnością jest „głowa w lesie”. A co to oznacza? Nie znaczy to, że twoja głowa ma zwisać z drzewa w lesie, z pewnością nie! Głowa reprezentuje myśl i kontemplację. Głowa reprezentuje cel lub punkt docelowy. Głowa oznacza sens życia. Tak więc ręce symbolizują działanie, a głowa symbolizuje sens, cel, punkt docelowy życia. Wobec tego „głowa w lesie” oznacza, że celem, sensem życia nie jest społeczeństwo. Celem życia nie jest społeczeństwo.

W określeniu „głowa w lesie” las symbolizuje wyrzeczenie. Las oznacza oderwanie i reprezentuje pokutę. Las oznacza życie w samotności, samotność. Zatem „głowa w lesie” znaczy, że twoje ustawiczne myślenie powinno być skierowane ku samotności. Powinieneś stale rozważać i odbywać w myślach podróż ku oderwaniu. Ponieważ celem jest wyrzeczenie.

Zatem przyjaciele, z jednej strony musimy mieć „ręce w społeczeństwie”, co jest naszą podstawą, z drugiej zaś, musimy mieć „głowę w lesie”, co jest prawdziwym celem życia. W społeczeństwie są tłumy, podczas gdy w lesie nie ma nikogo. I pojęcia te wydają się sprzeczne. Ale tak nie jest, ponieważ jedno prowadzi do drugiego. Do tego właśnie zmierzam. Zatem, moi przyjaciele, mimo, że żyjemy tu, na Ziemi, mimo że jesteśmy czynnymi uczestnikami tego, co dzieje się w społeczeństwie, ponieważ mamy swoje ręce w nim, wciąż możemy myśleć o Bogu. Stać nas na duchowość i na oderwanie. Naszym celem może być wyrzeczenie i możemy wznieść się ponad społeczeństwo. Cóż, wszystko to może zdawać się bezsensowne, istnieją jednak liczne przykłady. Bhagawan podał przykład łodzi. Łódź płynie po powierzchni wody. Woda nie przedostaje się do jej wnętrza. Prawda? Innym przykładem jest kwiat lotosu. Lotos rośnie w wodzie i błocie. Ale jego kwiat wystaje ponad wodę i błoto. Podobnie jest z rękoma w społeczeństwie, pełnymi zaangażowania, działania i pobłażania. A mimo to moja głowa potrafi być w lesie wyrzeczeń i oderwania, by możliwe było zmierzanie ku duchowości, zasadniczego sensu życia. Całość życia człowieka stanowią oba omawiane aspekty.

Istnieją jednak tacy ludzie, którzy preferują jeden aspekt. Mijają się w ten sposób z sensem życia. Są tacy, którzy powiadają, że „wolę ręce w społeczeństwie” niż „głowę w lesie”. „Chcę być w społeczeństwie”. Zgoda. Zakończysz frustracją. Zakończysz depresją. Nie będziesz mieć żadnego celu życia, ponieważ społeczeństwo jest jedynie instrumentem; jest ono usprawiedliwieniem. Jest pretekstem, by kontynuować życie. I to wszystko. Ale nie jest wszystkim, co istotne, ani istotnym końcem.

Społeczeństwo nie jest celem ostatecznym

Społeczeństwo ma własne, niezależne normy. Niektórzy ludzie cenią cię za nic. Mimo że jesteś przekonany, iż jesteś nikim, ludzie mówią ci, że jesteś kimś – że jesteś niezwykły. Widać to szczególnie tu, w aśramie. Kiedy Swami patrzy na ciebie i rozmawia z tobą, otaczający cię ludzie wynieśliby cię pod niebiosa. A kiedy On cię ignoruje, powiedzieliby, że jesteś demonem, diabłem i unikaliby ciebie, ponieważ Swami nie podchodzi do ciebie, gdy jest blisko. (śmiech)

A kiedy wkrótce Swami spojrzy na tego samego człowieka, każdy chciałby być jak najbliżej niego, ponieważ najprawdopodobniej On przejdzie tamtędy. Z takiego czy innego powodu będą próbowali unikać tego człowieka, jeśli Swami nie porozmawia z nim. Nawet nie będą mówić mu „dzień dobry”. Jest to znakomita ilustracja faktu, że nie powinniśmy się kierować normami społecznymi. Nie możemy ich traktować jako ostateczne.

Jeśli zatem wybierzemy społeczeństwo jako zasadniczy cel, pominiemy podstawowy sens życia. Można by to porównać do drzewa, które ma jedynie korzenie, a nie posiada pnia, ani konarów. Takie drzewo nie byłoby piękne. Wyobraźcie sobie człowieka tylko z nogami i bez reszty ciała. Straszne! (śmiech) Nie mielibyśmy odwagi nawet podejść do niego. Zatem nogi powinny być razem z resztą ciała. Wobec tego nie jest wskazane całkowite angażowanie się w społeczeństwo i nie należy zabiegać o taki cel.

Duchowość jest Transcendencją

Innym punktem ekstremalnym jest las, który symbolizuje wyrzeczenie. Symbolizuje on życie duchowe, życie z pokutą i oderwaniem. Jest to doskonalsze życie i niektórzy ludzie pragną go. Nie chcą życia w społeczeństwie. Porównać to można do tułowia bez nóg. Wyobraźcie to sobie. Ach, straszne! (śmiech)

Nikt nie chciałby być przyjacielem. Nie.

Zatem i dla takiego ciała potrzebne są nogi. Ponieważ ludzie, którzy angażują się całkowicie w życie duchowe, którzy są zupełnie oderwani i pełni wyrzeczeń, też czegoś unikają. A co oznacza unikanie? Znaczy to, że chcę uciec od ludzi i żyć samotnie. Nie chcę rozmawiać z ludźmi. Chcę być prosty. Nie lubię tłumów. Chcę przez cały dzień medytować i odmawiać dżapę.

Z psychologicznego punktu widzenia może być coś nie w porządku z ludźmi, którzy mówią, że chcą unikać społeczeństwa, ponieważ duchowość nie jest unikaniem. Nie, duchowość nie jest uleganiem słabościom, ani unikaniem, jako że życie w społeczeństwie i życie duchowe tworzą jedność. Jest to całość – jak awers i rewers monety.

Miłość i ego są przeciwieństwami

Pozwólcie mi proszę, przejść do innego aspektu tego samego tematu. Życie w społeczeństwie jest całkowicie egoistyczne. Życie w samotności, w lesie, tak zwane duchowe życie, jest życiem wypełnionym miłością. Życie duchowe jest życiem z miłością. Fizyczne życie na tym świecie jest życiem ego. Zatem z jednej strony mamy ego, a z drugiej miłość. Zwykle mówimy, że przeciwieństwem nocy jest dzień, a przeciwieństwem zysku jest strata. A co z pojęciami, które rozważamy obecnie – ego przeciwstawionym miłości? Tam, gdzie istnieje ego, nie może być miłości. Te dwa pojęcia są przeciwstawne. Nienawiść nie jest przeciwieństwem miłości. Nie, nie, nie! Nienawiść jest inną ekspresją miłości. Nienawiść nie istnieje bez miłości. Proszę, zastanówcie się nad tym – sto procent wielkiej miłości przemienia się w sto procent nienawiści. I to wszystko. Nienawiść i miłość są jednością. Różnią się jedynie formy wyrazu. A przeciwieństwem miłości jest ego. Tak więc ego jest życiem w społeczeństwie. Miłość jest życiem duchowym.

Jak identyfikujemy ego?

Jak więc identyfikujemy ego? Jest to problem. Ktoś podał przykład. Zdawało się, że pewien człowiek znany był z tego, że pokonał całą swoją złość i złe nastroje. Ludzie powiadają o nim, że jest człowiekiem spokoju i ciszy. Pewien świeżo upieczony absolwent wszedł do niego i powiedział:

„Miło pana poznać. Dzień dobry. Cieszę się, że przezwyciężył pan złość.”

„Tak. Pokonałem złość.” – odparł mężczyzna. – „Cieszę się, że każdy przychodzi i mówi mi o tym. Ale ile razy mam to powtarzać?”

Cóż, taki człowiek jest skończony – jego reakcja kończy temat. (śmiech)

Cóż, moi przyjaciele, ego może być ciche, spokojne albo ukryte. Ego może być prądem dennym. Ego może być z przodu i z tyłu. Nieważne gdzie, ale ego zawsze istnieje. Dlatego kiedy już zginie na zawsze, wtedy mogę z radością oświadczyć: „Och, ego, idź sobie!” Wtedy jestem Bogiem.

Nie sądzę, by ktokolwiek z was był całkowicie wolny od ego, chociaż jego dawka może różnić się. U jednych może być wielkości pigułki homeopatycznej, a u drugich może posiadać rozmiary dyni. (śmiech) Różni się jedynie ilość, ponieważ ego istnieje w każdym i wyraża się w różny sposób.

Cóż, nie mogę ograniczyć mojego życia, ani siebie; nie mogę ograniczyć mojego życia tylko do „rąk w społeczeństwie”. Nie mogę żyć jedynie w społeczeństwie, ponieważ tworzy ono znakomite podłoże dla ego. Społeczeństwo tworzy idealne, znakomite podłoże do tego, aby być egoistą. Z powodu najprostszych rzeczy ludzie obsypują cię pochwałami.

Jeśli jesteś wysoki, mówią z podziwem: „Ojczulku, jaką masz dobrą wysokość! ”

Dość tego! (śmiech)

Jeżeli jesteś bogaty, albo wyróżniasz się nawet najgłupszą rzeczą, która może przyciągnąć uwagę i sprawić, że obsypią cię komplementami, wtedy twoje ego stanie się nadęte i napompowane. Tak więc „ręce w społeczeństwie” są skupione na ego, podczas gdy „głowa w lesie” oznacza życie duchowe, które jest całkowicie ciche i błogie.

Forest: for rest – dla odpoczynku

Swami dzieli angielski wyraz forest (las) na dwie części: for i rest, co oznacza: „dla odpoczynku” A ponieważ brak ci spoczynku, pora najwyższa by odpocząć. Pozostańcie przynajmniej do końca wykładu! (śmiech)

Jeżeli jestem wysoce poruszony i zaniepokojony z powodu pewnych odczuć takich, jak złość, zazdrość, duma, skąpstwo, arogancja itp., wtedy jestem niespokojny. Pozwólcie mi zatem udać się do lasu na odpoczynek. Wobec tego, las, który symbolizuje życie duchowe, jest niczym innym jak spokojem, ciszą i błogością. Społeczeństwo reprezentuje chaos i czyni z ciebie egoistę. Społeczeństwo, które jest skierowane na konkurencję, porównywanie i jest skomplikowane, poruszy cię i zakłóci ci spokój, podczas gdy życie duchowe zapewnia spokój, błogość, równowagę umysłu i ciszę.

Tak więc Swami powiada: „Ręce w społeczeństwie, a głowa w lesie.”

Ktoś mógłby spytać: „Dlaczego nie odwrócimy tego? Ręce w lesie, a głowa w społeczeństwie. No, zróbmy to. Dlaczego nie?”

A byłoby to tak, jak gdybyś chodził do góry nogami. W taki sposób nie można chodzić. „Ręce w lesie” są bezużyteczne. Dlaczego? Las wzywa do medytacji, kontemplacji, pokuty i powtarzania świętego, wysławianego imienia Boga. Jest to miejsce sprzyjające własnym refleksjom, a nie miejsce działania. Nie! Ręce nie są potrzebne. Zatem nie ma sensu powiedzenie: „Głowa w społeczeństwie, a ręce w lesie.” Ręce reprezentują działanie. Działanie jest niezbędne w społeczeństwie. Głowa reprezentuje medytację, która jest niezbędna w lesie. Mam nadzieję, że jest to jasne.

Zatem, moi przyjaciele, mamy dwie strony – z jednej jest społeczeństwo, a z drugiej - duchowość.

Przypuśćmy, że zupełnie nie myślę o życiu duchowym, jako że tkwię głęboko w społeczeństwie. Posiadam swoją bazę w społeczeństwie. Co się stanie? Stale będę zmartwiony i spięty. W końcu postradam zmysły albo oszaleję. To społeczeństwo wprowadzi cię w taki stan, jeśli w stu procentach się w nie zaangażujesz. Jeżeli będziesz identyfikować się ze społeczeństwem, będziesz nie tylko odczuwał niepokój, ale również postradasz zmysły.

A w lesie, życie duchowe, jakie ono jest? Tam jesteś zupełnie sam, z kim więc będziesz walczyć? Jeżeli zacznę tam krzyczeć, a zauważą to ludzie, zaczną mi współczuć. „Ten facet był całkiem normalny w trakcie śniadania. Nigdy nie przypuszczalibyśmy, że zwariuje w tak krótkim czasie.”

Czy krzyczę sam na siebie? Nie. Czy rozmawiam sam ze sobą? Nie. Czy walczę przeciwko sobie? Nie. Podobnie się dzieje, gdy jesteś sam; kiedy nie ma drugiej osoby, nie ma wtedy konfliktu; nie ma różnic opinii; nie ma wojny. Życie nie jest wówczas konkurencyjne. To pomaga w samo-dociekaniu i w nurkowaniu w głąb siebie, w odczuwaniu przyjemności z prądu błogości w sobie. Tak więc, moi przyjaciele, nie ma kolizji, napięcia czy ciśnienia, gdy jesteś sam.

Akcja i medytacja podążają razem

Cóż, z jednej strony działanie w społeczeństwie jest niezbędne do życia, z drugiej natomiast strony konieczna jest ustawiczna kontemplacja o Bogu, a także związek z duchowością oraz aktywność duchowa. Korzeń drzewa i jego pień oraz konary stanowią całość. Korzeń, pień i konary nie istnieją oddzielnie, nie. Korzeń, pień i konary należą do tego samego drzewa. Oto dlaczego życie tu, w aśramie w Prashanti Nilayam jest zorganizowane w ten sposób, że działanie i medytacja idą w parze. Suprabhatham, nagarsankirthan i bhadżan – wszystko to jest duchowe. Szpitale, instytucje edukacyjne, sklepy i kantyny – wszystko to jest działanie.

Zatem „ręce w społeczeństwie” znajdują wyraz w kantynach, sklepach, szpitalach, instytucjach edukacyjnych i w prasie. Czy jest to jasne? A „głowa w lesie” wyraża się poprzez Suprabhatham, nagarsankirthan i bhadżany. Jedno i drugie jest tu, w Prashanti Nilayam. Nie myślcie, że las jest gdzie indziej. Nie, jest on właśnie tutaj.

Pozwólcie, że przedstawię problem. Poświęciliśmy cały swój czas i uwagę naszym najbliższym. A co zrobiliśmy dla siebie? Czy poświęciliśmy sobie przynajmniej jedną minutę? Czy poświęciliśmy chociaż jeden moment naszego życia wyłącznie dla siebie? Nie. Stajemy się wyczerpani. Poświęciliśmy nasze życie innym i nie mamy czasu pomyśleć o sobie. Dlatego czasami czujemy się sfrustrowani.

Każdy zamożny człowiek albo osoba ważna społecznie popada w nastrój melancholijny. Taki człowiek bywa sfrustrowany albo odrzucony przez życie toczące się wokół. Dlaczego? Przekonuje się on bowiem o pustce bądź próżni w swoim życiu. Posiada autorytet – wiele osób jest do jego dyspozycji. A mimo to jest sfrustrowany, ponieważ istnieje wewnętrzna pustka. Istnieje wewnętrzna luka. Oznacza to, że taki człowiek jest całkowicie pochłonięty przez społeczeństwo i że zapomniał o życiu duchowym.

Zatem ten aspekt problemu wymaga dokładnego przemyślenia.

Żyj i pozwól żyć

Koncepcją kompletną są „ręce w społeczeństwie, a głowa w lesie.” Nasze całe życie, poświęcone wyłącznie społeczeństwu, jest destrukcyjne, podczas gdy życie poświęcone medytacji jest kreatywne, konstruktywne. Dlaczego mówię, że życie tu, w społeczeństwie jest destruktywne? Cóż, z gazet możecie dowiedzieć się, że jeden naród konkuruje z drugim, nie w warunkach pokojowych i bezpiecznych, lecz za pomocą argumentów dotyczących zbrojeń nuklearnych.

Jeden kraj powiada: „Jesteśmy w stanie zniszczyć cały świat w ciągu pięciu minut.”

A inny wtóruje: „My jesteśmy w stanie uczynić to w ciągu minuty.”

A inny kraj powie: „Jestem w stanie zniszczyć cały świat, nie ruszając się z miejsca.”

Oho. A skoro cały świat uległby zniszczeniu, czy nadal chciałbyś żyć? Nic o tym nie wiem! (śmiech) I nie wiem, co dałoby ci, gdybyś przetrwał.

Dawno temu w gazecie napisano: „Pewien Włoch wspiął się na wierzchołek drzewa i nigdy nie zszedł stamtąd.”

Ludzie spytali go: „Co ci się stało?”

A on odpowiedział: „Dowiedziałem się, że cały świat ma być zalany przez morze. Dlatego chcę czuć się bezpiecznie.”

To doskonały argument dla mieszkańców azylu dla obłąkanych. Typowy przypadek dla Szpitala Nimhans dla Psychicznie Chorych w Bangalore. (śmiech)

Nie możesz czuć się bezpiecznie, gdy cały świat tkwi w chaosie, albo gdy ma być całkowicie zniszczony. Oto jest efekt mojej identyfikacji ze społeczeństwem. Kiedy uważam, że społeczeństwo jest końcem wszystkiego, taki jest wówczas rezultat. Zatem życie w społeczeństwie jest destruktywne, podczas gdy życie poświęcone medytacji jest konstruktywne i kreatywne, ponieważ znajdujesz coś nowego i świeżego w trakcie medytacji.

Wolność stanowi centrum życia

Życie w społeczeństwie jest powtarzalne. Mówiąc o powtarzalności mam na myśli śniadanie, lunch, podwieczorek, kolację, śniadanie, lunch, podwieczorek, kolację itd. (śmiech) Cóż, życie to cykl.

Cytat z Baby: „Życie jest po prostu ładowaniem i wyładowywaniem.” (śmiech)

Zatem życie jest powtarzalne i rutynowe, jeżeli ograniczamy siebie tylko do społeczeństwa. Jednakże życie jest kreatywne, świeże i zawsze lśni świeżą zielenią, jeżeli zaczynamy smakować duchowość, kiedy czerpiemy przyjemność z medytacji. Jeżeli czerpiemy pożytek z samotności, z pewnością poznajemy smak pięknego życia.

Życie w społeczeństwie jest rodzajem niewolnictwa. Dlaczego mówię w ten sposób? W społeczeństwie jesteś uzależniony od wielu czynników. Jeżeli działasz w biznesie, posiadasz zobowiązania wobec sprzedawców i dystrybutorów. A jeżeli jesteś profesorem, musisz myśleć o swoich studentach i o tym, aby utrzymywać ich w dobrym humorze. Jeśli jesteś lekarzem, wtedy musisz pilnować, aby twoi pacjenci płacili rachunki. Zatem w tym współdziałaniu istnieje zależność. Życie w społeczeństwie bądź „ręce w społeczeństwie” jest rodzajem wzajemnych uzależnień. Ale z drugiej strony „głowa w lesie” czyli życie duchowe, zapewnia wolność. Życie duchowe zapewnia wolność, podczas gdy życie w społeczeństwie niesie ze sobą zależności.

A nikt nie chce być niewolnikiem. Każdy chce być wolny. Zapytaj małą dziewczynkę, która idzie do przedszkola: „Powiedz, dlaczego nie włożyłaś niebieskiej spódniczki?”

A ona ci odpowie: „A dlaczego mam nie włożyć czerwonej? Dlaczego nie?”

Dziecko powie: „Idę sobie. Co możesz mi zrobić?”

Nawet dziecko nie chce być niewolnikiem, ponieważ w każdym z nas tkwi pilna, wewnętrzna potrzeba wolności. Nawet zwierzęta chcą wolności. Jeżeli będziesz trzymać dzikie zwierzę w klatce, straci zdrowie. Swego czasu przeczytaliśmy w prasie, że w ogrodzie zoologicznym w stanie Orissa zdechło 17 tygrysów. Wiele tygrysów zdechło. Dlaczego? Nie żyły one na wolności. Przywieziono je z lasu, trzymano w klatkach, na czym człowiek zarobił pieniądze.

A zatem, można być silnym, oryginalnym i naturalnym, gdy jest się wolnym. Stan niewolnictwa jest sztuczny. Niewolnictwo jest narzucone i stanowi dominację. Niewolnictwo jest niewolą, podczas gdy wolność jest twoim prawem od urodzenia. Wolność jest impulsem, wolność jest celem. Wolność jest istotą życia. Tak więc, moi przyjaciele, bez duchowej ścieżki nasze życie jest rodzajem niewolnictwa. Ale z komponentem duchowym w życiu będziemy mieli wolność.

Ta komedia nie zostanie wystawiona!

Powiem wam również, że życie w społeczeństwie wymaga sprytu, chronienia siebie i wspierania samego siebie. Dlaczego? W społeczeństwie chcemy dowieść, że jesteśmy lepsi od innych. Próbując to czynić, posługujemy się nieuczciwą taktyką w naszej grze. Nie możemy jednak postępować w ten sposób przed obliczem Swamiego. Posłuchajcie jak było ze mną.

Zdarzyło się, że służby Swamiego (Seva Dal) wykonywały gdzieś swoją pracę. Dowiedziawszy się, że Swami zamierza odwiedzić je, przybyłem tam krótko przed Nim, by sprawić wrażenie, iż byłem tam od samego początku. (śmiech)

Ale On jest Bogiem. Takiej komedii nikt nie zagra przed Jego obliczem! Jego samochód podjechał blisko mnie. Przepełniło mnie uczucie satysfakcji, że moja ciężka praca została zauważona. (śmiech) A co się stało? On wysiadł z samochodu z figlarnym uśmiechem.

„A cóż to za wyczyn! Co za komedia! Przed chwilą przyjechałeś, prawda?” – zapytał. (śmiech)

Szydło wyszło z worka - byłem skończony!

Co zatem dzieje się w społeczeństwie? Przypuśćmy, że ma nas odwiedzić minister, a ja mam być pierwszą osobą, która go przywita. Wtedy minister dałby mi wszystko, czego bym tylko zapragnął. Zatem w społeczeństwie mamy do czynienia z taktyką, manipulacją, pomocą samemu sobie, chronieniem siebie itd. – wszystko to są czynniki, które przyczyniają się do sukcesu w społeczeństwie. Ale w życiu duchowym nie istnieje chronienie siebie, wspieranie siebie albo spryt – tam musisz być otwarty.

Dlaczego nie medytujemy?

Swego czasu postawiono pytanie wielkiemu Swamiemu: „Dlaczego ludzie nie medytują? Dlaczego nie lubią siedzieć z zamkniętymi oczyma przez pewien czas?”

My chcemy mieć oczy szeroko otwarte i widzieć. Nie chcemy zamykać oczu. Dlaczego? Swami dał piękną odpowiedź:

„Kiedy masz oczy otwarte, czujesz się spokojny i bezpieczny. O.K. Ludzie mnie widzą. Dobrze! Jestem taki a taki. Świetnie! Ten a ten mnie widzi. Świetnie! Ale kiedy zamknę oczy, wtedy „ja” nie istnieje. Kim jestem? Jakie jest moje stanowisko? Wszystko odeszło. A to tworzy napięcie. Tak więc natychmiast otwieram oczy, „Gdzie jesteś?” Ach! Znów mogę je zamknąć.” (śmiech)

Mając oczy szeroko otwarte, czuję, że istnieje bezpieczeństwo. Mając oczy zamknięte, nie czuję się bezpiecznie. Skąd się bierze ten brak poczucia bezpieczeństwa? Skąd pochodzi bezpieczeństwo? Czy znajduje się w oczach? Nie. Ale gdy masz oczy otwarte, twoje ego czuje się pewnie i bezpiecznie. Ego ci powie: „Mój drogi człowieku, czuj się bezpiecznie, bo ja jestem tu.” Możesz nie bać się o swoje konta bankowe, pozycję i wpływy, ponieważ ego powie ci: „Nie martw się, zaopiekuję się tobą.”

A kiedy zamkniesz oczy i zaczniesz medytować, to „ja” znika. Panuje ciemność. Nie widzisz niczego poza nicością. Czujesz się zagubiony. Uczucie, że jestem nikim, bywa zabójcze. Lepiej czuć, że jestem kimś. Zatem nie mamy chęci siedzieć z zamkniętymi oczyma – czujemy się zbyt niebezpiecznie.

Nim przejdę do następnego wątku, chciałbym podkreślić tę myśl wykładu, że zarówno społeczeństwo, jak i duchowość są konieczne. Całkowite zaangażowanie się w sprawy społeczne jest nadmiernym pobłażaniem sobie. Rezygnacja ze społeczeństwa, wycofanie się z niego albo postrzeganie go jako przeciwstawnego tobie, pragnącemu całkowicie poświęcić się duchowości, byłoby skrajnością. Powtórzę więc to, co już powiedziałem: „Duchowość nie jest ani pobłażaniem sobie, ani unikaniem. Jest ona transcendencją.” A to moi przyjaciele stanowi ogromną różnicę!

Poddanie jest całkowite, nigdy częściowe

Oto następne zagadnienie, na jakie chciałbym zwrócić uwagę: Używamy określenia „poddać się”, ale nie wdrażamy go w życie. Mówisz: „Poddaję się tobie, Panie”, ale tego nie robisz. W duchu tego nie myślisz. Wyrazy takie, jak: „posłuszeństwo” lub „poddanie się” są używane bezmyślnie – są wyrażeniami, ale nie mają wartości duchowej. Jeśli się poddaję, tracę swoje ego. Tracę swoją oddzielność i swoją indywidualność. A zatem nie chcę poddać się. Ale mimo to deklaruję: „Poddaję się.”

„Co pan powiedział?”

Wszyscy wyznawcy powiadają: „Poddałem się Bhagawanowi Śri Sathya Sai Babie.”

„Oho, doskonale.”

Rano powiadamy, że poddaliśmy się całkowicie, ale wieczorem mówimy: „Nie rozumiem, dlaczego Baba tego nie robi. Dlaczego jest On taki okrutny wobec mnie. Nie rozumiem, dlaczego nie daje mi tej pracy. Nie rozumiem, dlaczego nie zaprasza mnie na interview?” (śmiech)

Hej, rano powiedziałeś, że poddałeś się. A co stało się wieczorem? Poddałeś się rano, ale nie wieczorem?

Cóż, moi przyjaciele, poddanie się musi być całkowite, nigdy częściowe. Niezależnie od tego, co dzieje się w naszym życiu, jeśli akceptujemy to bezwarunkowo, oznacza to, że poddaliśmy się. Ale my zwykle nie postępujemy w ten sposób.

Jeśli chcecie, bym to powiedział, powiem: „Poddałem się całym moim życiem. Chcę, byś ty też się poddał.”

Wykładowca, ani słuchacze nie mają pojęcia, czym naprawdę jest poddanie. Nie poddajemy się. Należałoby uświadomić sobie, że używamy wyrazu „poddać się”, ale nie stosujemy go w praktyce. Uświadomienie sobie tego jest pierwszym krokiem do prawdziwej egzystencji. Ale co mamy sobie uświadomić? To, że popełniamy błąd. Wiedzieć, że to jest fałszywe pojmowanie, jest krokiem do prawdziwej egzystencji, do rzeczywistości.

Przypuśćmy, że zapytam: „ Kim jesteś?”

„Jestem wyznawcą Bhagawana.”

„Rozumiem.”

A ktoś mnie zapyta: „Która jest godzina proszę pana?”

„Zamknij się! Masz zegarek.” (śmiech)

Inny przykład: znam tego człowieka, bardzo ważną osobę. Ktoś go zapytał: „Gdzie jest poczta, proszę pana?”

On jest wielką osobistością, a osoba, która postawiła pytanie, jest nowym przybyszem. Nowy przybysz nie wiedział, że ma do czynienia z kimś wielkim, z ważnym człowiekiem. Wyraz wielki posiada normalne znaczenie. Ale, jak zapewne wiecie, nikt nie może być wielki. To niemożliwe! Chyba że chodzi o rozmiar.

A zatem nowy przybysz zapytał: „Gdzie jest poczta, proszę pana?”

A wielki, ważny człowiek odpowiedział: „Czy myślisz, że jestem z biura informacji? Tak myślisz? Czy jestem właściwą osobą, którą należało zapytać?”

Zamiast używać aż tylu słów, powinien był powiedzieć: „Proszę iść prosto, a następnie skręcić w lewo.”

Taka była robota do zrobienia. A dlaczego wspomniana, ważna osobistość tak się zachowała? Dlaczego była nieżyczliwa wobec nowego przybysza? Ponieważ urażone zostało jej ego.

Wieczorem ten sam nowy przybysz zapytał ważnego człowieka: „W jaki sposób doszedł pan do tego etapu w życiu?”

A on odpowiedział: „Całkowite oddanie się, proszę pana.” (śmiech)

Nie wiem, czy mu współczuć, czy też współczuć sobie, że miałem do czynienia z takim hipokrytą.

Tam, gdzie nie ma miłości, nie ma oddania.

Nie może istnieć oddanie tam, gdzie nie ma miłości. Kiedy ziemia jest sucha – kiedy nie ma miłości – nie ma wcale oddania.

Jeżeli powiem: „Wczoraj w nocy była straszliwa ulewa”, ty zareagujesz: „Musiało ci się śnić, bo tu nie lało.”

Czy rozumiecie? Jeżeli w porze deszczowej mówię, że wszystko jest suche, mimo że padał ulewny deszcz, co byście na to powiedzieli?

„Proszę zbadać swój zmysł dotyku!”

A więc, moi przyjaciele, nie ma miejsca na oddanie tam, gdzie nie ma miłości, ponieważ synonimem miłości jest oddanie. Miłość jest oddaniem. Oddanie jest miłością. I to wszystko! Jeśli ktoś potrzebuje definicji oddania, wystarczy, że powie: „Miłość i tylko miłość.”

A teraz nasuwa się pytanie: Jaka jest ta prawdziwa Miłość? Odsyłam was do pierwszej części wykładu: Miłość praktykowana w społeczeństwie, nie jest prawdziwą Miłością, nie ma jej nawet w rodzinie. Oto prosty przykład. Jeżeli ojciec daje synowi pieniądze, by zrobił z nimi, co zechce, zdaje nam się, że mamy do czynienia z prawdziwą miłością. A gdy ojciec zaczyna wypytywać, liczyć i domagać się wyjaśnienia, by dowiedzieć się, na co są potrzebne pieniądze, miłość znika. Kiedy mąż mówi żonie: „Tak” – mamy stuprocentową miłość. A kiedy powiada: „Zastanowię się nad tym do jutra”, powstaje problem – wojna koreańska.

Aby cieszyć się Czystą Boską Miłością, zrezygnuj z ego

          A zatem życie w społeczeństwie i miłość w społeczeństwie nie są prawdziwe. Nie można tego nawet nazwać miłością. A co to jest wobec tego? Jest to tylko przywiązanie. Jest to jedynie pożądanie, a nie miłość. Ale miłość w „lesie”, w życiu duchowym jest prawdziwą Miłością. Miłość do Boga jest niezwykła. Miłość do Boga jest prawdziwa, jak najbardziej prawdziwa. A ja wam powiem, jak cieszyć się tą Czystą Boską Miłością. A jedynym sposobem, by to czynić, jest rezygnacja z ego, rezygnacja z egocentryzmu i tak zwanego indywidualizmu. Z chwilą, gdy ego odejdzie – w momencie, kiedy to „ja” zostanie porzucone, natychmiast zaczniesz cieszyć się Boską Miłością bez końca.

Oto inny przykład. Musieliście słyszeć o Ramana Maharishim. Ramana Maharishi bawił się z krowami i wiewiórkami w swoim aśramie. Rozmawiał z nimi. Tak robił Maharishi - mędrzec.

Widzimy w czwartki i niedziele, kiedy Bhagawan Śri Sathya Sai Baba podchodzi do nas, a następnie zatrzymuje się przy pierwszoklasistach i prowadzi z nimi rozmowę. Pyta ich: „Co jedliście na śniadanie?”

Dlaczego interesuje się On śniadaniem? Jest to przejaw Jego Miłości. On nie ma w sobie odczucia: „Och, jestem Bogiem. Jestem Bhagawanem. A skoro tak, nie muszę z nimi rozmawiać.” Nie. On w ogóle nie posiada w sobie poczucia ego. Nie ma w sobie nawet śladu ego, ponieważ nie jest oddzielony od ciebie. On nie jest oddzielony ode mnie. Nie jest oddzielony od tamtego dziecka. Nie jest oddzielony od nikogo, ponieważ jest On jednym we wszystkim – wszystkim w Jednym. Jest On Bhagawanem Śri Sathyą Sai Babą. Wszystko jest w Nim. A On jest we wszystkim. Oto dlaczego nie ma ego; nie ma oddzielenia w Nim. Dlatego jest zawsze błogi. Dlatego jest zawsze radosny, skłonny do żartów i figlów; to właśnie ego nie pozwala nam być w dobrym humorze.

Uśmiech jest darem Boga

Może ci się wydawać, że utracisz swój status, jeśli będziesz w dobrym humorze. „Nie opowiadajcie mi kawałów, ponieważ ktoś pomyśli, że jestem prostakiem. Nie pozwólcie mi się śmiać, ponieważ ktoś pomyśli, że jestem przeciętniakiem. Pozwólcie mi być poważnym, abym wyglądał jak nieboszczyk. (śmiech)

A twarz, na której nie ma uśmiechu, jest martwa i nie istnieje. Ponieważ uśmiech jest pięknym darem Boga, danym każdemu – pięknym darem Boga. Tak jak tęcza jest wspaniałą dekoracją nieba, tak samo uśmiech jest dekoracją twarzy człowieka. A dlaczego tego nie możemy zrobić? Uśmiech na twarzy jest możliwy, gdy nie jesteśmy egoistyczni. Możesz czuć się swobodnie. Możesz uśmiechać się, być szczęśliwy, gdy tylko ego zostanie porzucone. To jest prawdziwa duchowość.

Bhagawan, alchemik

Miłość, moi przyjaciele, jest alchemiczna. Alchemik to człowiek, który potrafi wszystko przemienić błyskawicznie. Talerz ze stali wskutek działania alchemii może stać się talerzem ze złota – to jest alchemia. Alchemia jest błyskawiczną, zaskakującą i cudowną transformacją. Miłość jest alchemiczna. Nie jest po prostu chemiczna. Nie, nie, nie! Zmiana chemiczna bywa strasznie niebezpieczna. Cyjanek potasu jest substancją chemiczną. A ja nie jestem chemiczny. Nie, mamy do czynienia z alchemią, co oznacza nagłą transformację.

Znam wiele osób, które wychodzą z pokoju interview i postanawiają już więcej nie palić. Palacz przeistacza się w osobę niepalącą. Pijak staje się abstynentem. Człowiek zamożny szuka okazji do poświęceń i działalności charytatywnej.

Dlaczego? Bhagawan Baba, alchemik, jest w stanie dokonać każdej transformacji.

Alchemia. Dlaczego? Tajemnicą kryjącą się za Jego eksperymentem, tajemnicą kryjącą się za alchemią, jest Miłość i tylko Miłość. Miłość posiada efekt alchemiczny. Jest w stanie wszystko przemienić. Jest to możliwe w duchowej sferze naszego życia. Powinniśmy zaakceptować i przyjąć transformacyjny efekt tej Miłości.

Stajesz się tym, co kochasz

Miłość ta wymaga od nas, byśmy byli ostrożni w jednym aspekcie. Nie kochaj niczego, co jest bezwartościowe. Nie kochaj niczego, co cię poniża albo ściąga do coraz niższego poziomu, ponieważ miłość cię przemieni. Jeśli kochasz bezwartościowe rzeczy, staniesz się bezwartościowy.

Proszę, abyście to zrozumieli, moi przyjaciele. Stajesz się tym, co kochasz. Kocham pieniądze – staję się pieniędzmi. I to wszystko. Dlaczego? Liczę – biorę portmonetkę, liczę i liczę dopóki nie zostanie wyrwana. Rozmawiam tylko o pieniądzach. Nie posiadam innych zainteresowań. Nawet w porze darszanu zapytam: „Czy masz przy sobie pieniądze?” Albo zapytam o cenę jakiejś rzeczy w sklepie. Mimo że jest pora darszanu, człowiek ten stale zajęty jest myślami o pieniądzach. Pieniądze sprawią, że jego umysł stale będzie nimi zajęty.

Albo ustawiczne myślenie o uzyskaniu odpowiedniej pozycji społecznej. Przypuśćmy, że chcę zostać przewodniczącym albo prezydentem. Ponieważ chcę mieć to stanowisko, wypytuję każdego w trakcie pracy: „Kiedy obecny przewodniczący przechodzi na emeryturę?”

Nawet wtedy, kiedy będę miał okazję śpiewać i będę śpiewał bhadżany, zapytam: „Kiedy ten śpiewak odchodzi?” (śmiech)

Albo, jeśli chcę być następnym prezesem, będę wypytywał: „Kiedy prezes tej organizacji zamierza przejść na emeryturę?”

Miłość. Najważniejsze rzeczy w życiu

Jeśli kochasz społeczną pozycję, staniesz się nią. Jeżeli kochasz pieniądze, staniesz się pieniędzmi. Staniesz się tym, co kochasz. Zatem nie kochajmy bezwartościowych rzeczy, abyśmy sami nie stali się bezwartościowi. Dlaczego? Kochaj najważniejsze rzeczy. Wszystko powinno zmierzać do najważniejszych rzeczy w życiu. Kochaj najważniejsze rzeczy w życiu.

A co jest najważniejszą rzeczą w życiu? Bóg – Bhagawan Śri Sathya Sai Baba! Kiedy kocham Bhagawana Śri Sathyę Sai Babę, jestem spokojny. Jeżeli kocham Boga, jest mi błogo. Kiedy kocham Babę, mam spokojny umysł. Jeżeli kocham Babę, jestem zrównoważony. Jeżeli kocham Babę, rozwijam w sobie poświęcenie i służbę, ponieważ Baba jest służbą, Baba jest Miłością, Baba jest pokojem, Baba jest błogością. Jeżeli kocham Go, otrzymuję Jego cechy. Takie jest wewnętrzne znaczenie uwielbienia Boga.

Proszę, zechciejcie to zrozumieć, moi przyjaciele, Uwielbienie nie polega na przynoszeniu kwiatów swojemu bóstwu. Uwielbienie nie polega na przyniesieniu girlandy kwiatów i zawieszeniu jej na szyi bóstwa, jak gdyby bóstwo tylko czekało na to. Ten rodzaj wielbienia - zrywanie kwiatów i ofiarowywanie ich Bogu - jest jedynie transakcją „z drugiej ręki”. (second-hand busines) Mam na myśli to, że w USA mówi się „sprzedaż towarów z drugiej ręki”.[1] (śmiech) Tak więc nie powinniśmy tego robić.

Czym jest prawdziwe uwielbienie? Prawdziwe uwielbienie oznacza myślenie o przymiotach Tego, kogo wielbisz. Wielbię Babę. Pozwólcie zatem, że uświadomię sobie, na czym polega jego wielkość. Baba jest Prawdą. Baba jest Miłością, Miłość jest Babą. Powinienem starać się posiąść te wszystkie, szlachetne cechy charakteru. I to jest prawdziwe uwielbienie. Jeśli zatem kochasz coś wartościowego, jeśli kochasz kogoś wartościowego, wzrastasz wyżej i wyżej. A jeżeli kochasz bezwartościowe rzeczy, stajesz się coraz mniej wartościowy. Miłość jest alchemią. Jest w stanie przemienić cię. Powinieneś obchodzić się ostrożnie z taką miłością, ponieważ jest ona subtelna i szlachetna.

Nim skończę, powinienem także powiedzieć, że życie w społeczeństwie jest jak piasek lub gleba, podczas gdy duchowość jest jak kwiat. Duchowość jest kwiatem mojego życia, podczas gdy życie w społeczeństwie jest korzeniem mojego życia. Obie formy życia są jednakowo potrzebne. Kwiat jest moim istnieniem, a ziemia jest moim ciałem. Moje ciało jest korzeniem, a moje istnienie jest kwiatem. Jedno i drugie należy do tego samego drzewa - drzewa życia. Ciało trzeba odżywiać, pielęgnować i utrzymywać w społeczeństwie, aby zakwitło medytacją. Może ono zakwitnąć urzeczywistnieniem. Taki jest cel życia. I jest on realny!

Zakończę uwagą. Wspomniany cel jest realny, jeżeli posiadamy holistyczne spojrzenie na życie. Mówiąc holistyczne, mam na myśli życie, które jest pełne i życie, które nigdy nie jest częściowe. A będzie to możliwe, jeżeli coraz bardziej będziemy zapominać o swoim „ja” i będziemy zbliżać się ku świadomości. A to „ja” oznacza ego. Utrata „ja” jest tożsama z uzyskaniem świadomości.

Niech Bhagawan wiedzie nas ku horyzontowi, ku świadomości, która jest istotą życia.

Niech Bhagawan błogosławi was! Dziękuję.

PYTANIA

Mam zaledwie jedno czy też dwa pytania, na które postaram się odpowiedzieć.

Która modlitwa jest najlepsza?

Wydaje się, że Swami powiedział jeszcze jedną modlitwę: „Annam Brahmaa, Raso Wisznu, Bhoktho Dewo Maheśwara.” Pytanie jest takie: „Czy powinienem mówić „Brahmaarpanam Brahmahawihi” przed posiłkiem, czy też powinienem powiedzieć, „Annnam Brahmaa, Raso Wisznu, Bhoktho Dewo Maheśwara” – odmawiać tę modlitwę, czy tamtą?

Mój przyjacielu, ta modlitwa czy tamta, jest mimo wszystko, tylko modlitwą. Te słodycze czy tamte, są tak czy inaczej słodyczami. Zgadza się? Podobnie, „Brahmaarpanam Brahmahavihi” jest powszechną modlitwą przed jedzeniem. Nie ma w niej nic złego. Nie ma potrzeby zastępowania jej modlitwą „Annam Brahmaa, Raso Wisznu, Bhoktho Dewo Maheśwara.” Nie jest to konieczne. Obie modlitwy oznaczają to samo. Pożywienie jest Boskie. Ktoś, kto spożywa pożywienie, jest Boski i zawartość jest Boska. Takie jest znaczenie.

Możecie używać słowa „woda” albo „aqua”.

Czy mogę powiedzieć „aqua”?

„Dobrze.”

„Czy mogę powiedzieć „woda”?”

„Dlaczego nie?”

Jedno i drugie oznacza H2O. Nie ma zmiany w zawartości płynu. Takiej odpowiedzi mogę udzielić.

Dlaczego tylko 14?

Jestem bardzo wdzięczny wyznawcy, który postawił to pytanie. „Dlaczego Rama musiał spędzić 14 lat na wygnaniu?” On dał odpowiedź na to pytanie. Jestem mu bardzo wdzięczny za to. Dam jego odpowiedź, jaka jest w literaturze Sai Baby. Takie pytanie postawiono przed kilkoma tygodniami: „Dlaczego 14 lat? Dlaczego nie 13? Dlaczego nie 12?”

A wtedy odpowiedziałem: „Mój bracie, co za sens niepokoić się tym, że 12 czy też 13? Skoro on nie mógł przebywać w społeczeństwie, skoro nie mógł być w Ajodji, stolicy swego królestwa 10 czy też 12 lat, jakie to ma znaczenie?” Tak odpowiedziałem, oczywiście w sposób jowialny. A oto jest prawidłowa odpowiedź, jaką dał Bhagawan. Nadesłał ją przyjaciel pocztą internetową. Przeczytam ją wam.

„Postawiono pytanie odnośnie tego dlaczego Śri Rama spędził na wygnaniu 14 lat. Swami wspomniał o tym, dlaczego to było 14 lat. W czasach Śri Ramy kiedy mąż i żona żyli oddzielnie przez 13 lat, małżeństwo uważano za nieważne. Mandhara chciała, aby Kaikeyi poprosiła Dasarathę, aby wypędził Śri Ramę na 14 lat, po to, aby utracił prawo do zasiadania na tronie. Ale nawet teraz w Indiach obowiązuje takie prawo, według którego jest tak, że jeżeli ktoś wynajmuje mieszkanie przez 12 lat, nie musi pytać o nic – staje się jego właścicielem! (śmiech) W tym właśnie rzecz.”

Czy zwierzęta nie mają boskości w sobie?

Ciekawe pytanie: 1. Kiedy doświadczamy jedności, widzimy Boga wszędzie – w zwierzętach, roślinach, itd. Wszystkie formy są Jego. Bardzo dobrze! Ale pan, panie Anil Kumar (Dobrze – on miał na myśli mnie. Już trzyma mnie za kołnierz!) mówi, że nie znosi żadnych zwierząt domowych. Dlaczego?

2. Psom nie wolno wchodzić na teren aśramu. Dlaczego? Czy nie są cząstką Boga?

Kiedy mówiłem, że nie toleruję zwierząt domowych, nie miałem na myśli tego, że nie mają w sobie Boskości. Mają Boskość. Ale ja się ich boję, cóż więc mam począć? (śmiech) Jest to moja słabość. Jest to problem psychologiczny. Mówiłem już, że jakiś czas temu w 1975 roku, gdy byłem w USA, pewien dżentelmen przedstawił mi swoich synów, Dawida i Nelsona. A potem powiedział: „Cezar.” Przekonany byłem, że przybędzie trzeci syn. Tymczasem Cezar był imieniem psa, który był tej samej wielkości, co ja! (śmiech) Pies zbliżył się do mnie, próbował stanąć na dwóch łapach, jak gdybym był szczytem Mount Everest. (śmiech). Trząsłem się.

Gospodarz domu zapytał: „Dlaczego nie przywitasz się, Anil Kumar?”

Och! Straszliwie się bałem. Jak mogłem się przywitać? (śmiech) To jest moja słabość i to wszystko. Nie chodzi więc o to, że zwierzęta nie mają Boskości.

Druga część pytania dotyczy tego, że psom nie wolno wchodzić na teren aśramu. Te psy też mają Boski pierwiastek w sobie. A dlaczego nie są mile widziane?

Są to psy uliczne. Nie są zwierzętami domowymi. Nie są odpowiednio wychowane. A niektóre z nich mogą nawet mieć wściekliznę. Gdyby zezwolono na wpuszczanie wszystkich psów, należałoby stworzyć odpowiednie warunki. (śmiech) A poza tym, gdyby taki pies ukąsił, zaraziłby wścieklizną. Ze względu na wasze dobro nie wpuszcza się psów ulicznych.

Całe zaufanie jest w Nim.

Następny list zawiera wyrazy uznania w związku z tym, co robimy tutaj. A wszystko to idzie na rzecz Bhagawana. Jeżeli odnosimy sukces, wszelkie podziękowania należą się Bhagawanowi, ponieważ cytuję Go. Są to tylko cytaty z Jego literatury. Ze względu na to, że interesujecie się tym, co dotyczy Swamiego i Jego nauk, jesteśmy w stanie prowadzić te zajęcia. Tajemnica sukcesu tkwi tylko w Bhagawanie Śri Sathyi Sai Babie!

Chwała Panu! Chwała Panu Najwyższemu, Bhagawanowi Śri Sathyi Sai Babie! Dziękuję bardzo.

Om Loka Samastha Sukhino Bhawantu.....

z  www.saiwisdom.com tłum. hb

powrót do spisu treści  numeru 25 - styczeń-luty 2005


[1] Zapewne Anil Kumar miał na myśli kwiaty, które Bóg ofiaruje człowiekowi na ziemi, a później ludzie dają Mu je jako „towar z drugiej ręki”.

 

Stwórz darmową stronę używając Yola.